Francuski premier ściga się z wirusem: „Nasz kraj czekają trudne czasy”

Premier Francji Jean Castex Fot. Twitter
REKLAMA

Wajcha epidemiczna została we Francji przerzucona z pozycji „stabilizacja” na stan „panika”. W obliczu „wirusa, który zaraża z prędkością błyskawicy”, rząd we Francji przyjął 19 lipca wieczorem ustawę obejmującą obowiązek szczepień opiekunów i rozszerzenie „przepustki zdrowotnej” na placówki kultury, parki rozrywki, restauracje, pociągi i centra handlowe.

„Musimy działać szybko, ponieważ i sam wirus szybko się rozwija” – mówił 20 lipca w parlamencie premier Jena Castex, który postanowił się najwyraźniej z Covidem ścigać.

Dziwne, że sprint wirusa następuje po dość mocnej krytyce zapowiedzi prezydenta Macrona i aktach nieposłuszeństwa francuskiej ulicy.

REKLAMA

W kraju w ciągu ostatnich 24 godzin doliczono się 20 zgonów przypisanych wariantowi Delta. Od weekendu obserwuje się też wzrost liczby hospitalizacji.

Rzecznik rządu oświadczył, że ​Francja weszła w „czwartą falę”. Wcześniej twierdzono, że nadejdzie ona jesienią, później, że na przełomie lipca i sierpnia.

Noszenie maski na zewnątrz jest już obowiązkowe w kilku regionach od wtorku 20 lipca, w tym w Charente-Maritime i w 45 miastach i obszarach odwiedzanych przez turystów, jak Ile de Ré czy La Rochelle.

„Mamy nadzieję, że do końca sierpnia osiągniemy 80-85% szczepień dla osób w wieku powyżej 12 lat” – mówił minister zdrowia Olivier Véran i być może przy takim poziomie straszenia rzecz się uda. Z tym, że Francuzi już zaopatrują się w „lewe” przepustki i kwitnie tu „czarny rynek”.

Wiceszef Związku Lekarzy wyraził nawet zaniepokojenie „handlem świadectwami szczepień” i ostro ten proceder potępił. Jest jednak akcja, więc jest i jest reakcja…

Premier Castex dodał: „musimy być nieugięci wobec pewnych praktyk, a życzliwi w stosunku do naszych rodaków w ogóle, którzy przechodzą trudny kryzys”. Wygląda na to, że rząd pójdzie nawet dalej, niż zapowiedzi Macrona, chociaż zmniejszono trochę kary (z 48 tys. do 9 tys. euro za wpuszczanie np. do restauracji niezaszczepionych).

Być może jednak, po prostu uznano, że tak wysokich kar nie dałoby się wyegzekwować. Przy okazji debaty w parlamencie, politycy mówili już wprost o temacie „przymusu szczepień”…

REKLAMA