Jak sobota to Francuzi… protestują. To już niemal tradycja. Na ulicy była polska husaria i katoliccy księża [WIDEO]

Pan Stanisław w stroju polskiego husarza demonstruje w Paryżu. Fot. screen Twitter
Pan Stanisław w stroju polskiego husarza demonstruje w Paryżu. Fot. screen Twitter
REKLAMA

Od 2018 roku trwały we Francji sobotnie protesty „żółtych kamizelek”. W lipcu tego roku pojawiły się cykliczne manifestacje przeciw segregacji szczepionkowej. To już niemal tradycja. W dodatku dynamika ostatnich sobót protestu rośnie i co tydzień przybywa, pomimo okresu wakacyjnego, po kilkanaście tysięcy manifestantów.

14 sierpnia zorganizowano już około 200 manifestacji w całej Francji i był to piąty „weekend protestów”. Pierwsze wiece rankiem miejsce na Reunion, w Aix-en-Provence, czy niewielkim Morlaix (teraz 700 osób, tydzień wcześniej – 450). W ubiegłym tygodniu MSW doliczyło się 237 tys. demonstrantów. W tym tygodniu policja spodziewała się już 250 tys.

Manifestacje według sondaży wspiera ponad 1/3 Francuzów (35%). Na wyspie Reunion marsz rozpoczął się około godziny 10:30 (czasu lokalnego), pod ścisłym nadzorem policji. Do 31 sierpnia, obowiązuje tu godzina policyjna od 19:00.

REKLAMA

W Paryżu pierwsze manifestacje miały miejsce już w piątek wieczorem. Na Placu Republiki zainicjowano „restauracyjny taras otwarty dla wszystkich”. Tarasy barów i restauracji to jedne z miejsc, w których obowiązuje we Francji „przepustka sanitarna”. „Dziki taras” został ewakuowany przez policję. Paryską „ciekawostką” był wypatrzony przez dziennikarzy Mr Stanislas, który protestował w pancerzu polskiego husarza.

W sobotę w Paryżu zgłoszono trzy manifestacje. Zmobilizowano tu 1600 dodatkowych funkcjonariuszy CRS i mobilnych żandarmów. Duże demonstracje były spodziewane także w Tulonie, Montpellier, Nicei, Marsylii czy Perpignan.

Manifestacje były „prawicowe”, „lewicowe”, „centrowe”, brały w nich udział pielęgniarki, czy strażacy, które to grupy mają przymus zaszczepić się do 1( września, czy „żółte kamizelki”, które na prowincji dostały wiatru w żagle.

Kilka tysięcy osób zgromadziło się w Nicei na Placu Garibaldiego. Zaśpiewali Marsyliankę gromadząc się właśnie wokół personelu medycznego i strażaków, którzy zakryli twarze maskami (jako funkcjonariusze państwowi mogliby mieć problemy).

W Lyonie policja użyła gazu na Place Bellecour. Ta manifestacja nie była zgłoszona, a prefektura wydała zakaz wstępu na plac. Dane z prefektury mówią o 1400 osobach na tej niezgłoszonej demonstracji.

W ubiegłą sobotę liderem manifestacji był Tulon. 14 też frekwencja dopisała. Dziennikarze widzieli plakaty porównujące Macrona do „nazistowskiego generała”. Napięcia między policją a demonstrantami miały miejsce w Rennes. Kilkaset osób zmusiło policję do wycofania się.

W Lille pojawiło się kilka tysięcy demonstrantów, trochę więcej, niż przed tygodniem (4 tys.). Tutaj także policja użyła gazu, kiedy około godziny 15:00 demonstranci próbowali zmienić trasę pochodu.

Na Place de la Bourse w Paryżu na demonstracji pojawił się katolicki ksiądz. Krytykując segregację szczepionkową oświadczył dziennikarzom, że chce być razem „z tymi bohaterskimi ludźmi, pozostawionymi samotnie wobec globalnej przemocy”. Tłum skandował; „Macron zabierz sobie swoją przepustkę”.

Poza tym 2000 demonstrantów maszerowało w Pau, 600 w Landach, 300 osób w Mont-de-Marsan, 270 w Dax, itd., itp. Prawie wszędzie frekwencja byłą większa, niż przed tygodniem. Policja doliczyła się jednak 215 tys. osób, co oznaczałoby lekki spadek frekwencji.

Policja likwiduje „nielegalny” taras na Placu Republiki:

Obrazki z innych manifestacji we Francji. Uwagę zwraca Pan Stanisław „rekonstruktor” z Polski:

REKLAMA