
Znany podróżnik z Kociewia, Wojciech Cejrowski, w najnowszym nagraniu dla Radia Wnet mówi o kadencyjności polityków. Przykładem patologii rodzonych przez zbyt długie sprawowanie urzędu jest dla Cejrowskiego prezydentura Franklina Delano Roosvelta.
– Powinno być ograniczenie liczby kadencji ogólnie wszelkich – stwierdził Wojciech Cejrowski na antenie Radia Wnet. – […] posłowie powinni odbębnić dwie kadencje i kropka. I powinna być wymiana krwi.
Prowadzący rozmowę stwierdził, że może powinno tak być w przypadku prezydentów, ale posłowie „nabierają mądrości” w czasie kolejnych kadencji. Podróżnik z Kociewia się z tym nie zgadza.
– Nie, nie, nie. Popadają w sitwę, popadają w zależności – uważa Cejrowski. – To w Ameryce dyskusja od dawna trwa, że tak jak jest ograniczenie liczby kadencji prezydenta…. No, było wielu bardzo wybitnych prezydentów amerykańskich, których by się chciało, żeby zostali dłużej. No, ale dogadaliśmy się na dwie kadencje w pewnym momencie historii, a już wcześniej była o tym mowa, że tylko dwie kadencje, bo może się człowiek zepsuć, popada w pewne układy, tworzy pewne układy.
Podróżnik podał tu przykład jednego z amerykańskich prezydentów. – Tak, jak Franklin Delano Roosvelt stworzył pewne układy i skarbówkę, i używał jej do niszczenia przeciwników politycznych w ramach drugiej i trzeciej kadencji. Na czwartą został wybrany, bo czas drugiej wojny światowej to spowodował. Na szczęście Pan Bóg go zabrał.
– Więc ja jestem za tym, żeby posłowie, jeśli zdobyli swoje doświadczenie, to po dwóch kadencjach niech potem przejdą gdzie indziej. Razem z tym swoim doświadczeniem parlamentarnym. Niech zostaną komentatorem w dobrej stacji telewizyjnej i niech komentują swoich kolegów, którzy w parlamencie jeszcze są. Bo znają ich z imienia i nazwiska i są nam w stanie, teraz już jako dziennikarze, powiedzieć prawdę na ich temat. Nie są zobowiązaniu już różnymi tajemnicami – nawet towarzyskimi i mogą się przydać z tym doświadczeniem, o którym mówisz […] gdzie indziej – powiedział podróżnik.
– Mogą przejść do firmy prawniczej, która powinna pisać prawo. Posłowie nie powinni pisać prawa. parlament stanowi prawo – znaczy przegłosowuje jakąś ustawę, ale nie powinien jej pisać – kontynuował Cejrowski.
Pomysł Wojciecha Cejrowskiego jest ciekawy, ale raczej nie do zrealizowania przy zabetonowanej polskiej scenie politycznej.
Źródło: Radio Wnet