
Butelka szampana to prawdziwa maszyna, albo jak kto woli armata na gaz. Wystrzeliwuje pociski – korki z prędkością blisko 40 km na godzinę i schładza powietrze przy wylocie lufy- szyjki butelki do kilkudziesięciu stopni poniżej zera.
Przy otwieraniu butelki szampana dochodzi do wielu fascynujących zjawisk fizycznych. To one odpowiadają za wystrzał i towarzyszące mu strumienie wina.
W butelce szampana znajduje się bardzo dużo dwutlenku węgla, który rozpuszczony jest w winie, ale też całkowicie wypełnia szyjkę.
W schłodzonej butelce ciśnienie jest cztery razy wyższe niż atmosferyczne. W pozostawionej w temperaturze pokojowej, rośnie do ośmiu atmosfer.
Korek ma powstrzymywać nie tylko płyn, ale też napierający na niego i szkło gaz. Gdyby taką butelkę pozostawić w temperaturze pokojowej i zdjąć mocowania korka, to po około minucie wystrzeli ona pocisk- korek, z prędkością blisko 40 km na godzinę.
Kiedy korek wystrzeliwuje całkowicie uwalnia on dwutlenek węgla znajdujący się w szyjce butelki. Gaz pod ciśnieniem jak z lufy wylatuje z szyjki i wypycha niemal całkowicie powietrze znajdujące się u jej wylotu.
To z kolei powoduje spadek temperatury powietrza u wylotu szyjki nawet do minus 50 stopni C.
Paluchem się nie da tego sprawdzić, bo całe zjawisko trwa zaledwie kilka milisekund. Im głośniejszy strzał z korka, tym większy spadek temperatury. Fachowo nazywa się to ekspansja adiabatyczna.
Jak już się ten dwutlenek węgla zmiesza z naszym powietrzem, to zaczyna się kondensować zawarta w powietrzu woda. Tworzą się miliony malutkich kropelek wody i widzimy je jako mgiełkę wokół butelki. Można ją zobaczyć tylko wtedy, gdy z butelki nie wylewa się szampan. Niektórzy myślą, że to jakiś dym.
Ale co się dzieje w samej flaszce po odpaleniu korka i dlaczego wylewa nam się szampan? W butelce wcale nie jest go za dużo.
Otóż jak z szyjki wyleci dwutlenek węgla – z prędkością korka – ok. 40 km. na godzinę, to na ułamek sekundy powstaje w niej próżnia. Z niemal tą samą prędkością zasysa więc ona powietrze atmosferyczne.
Zasysa go za dużo, więc znów we flaszce jest duże ciśnienie i powietrze razem z szampanem wylatuje z powrotem w przestrzeń. I tak to się w kółko odbywa, aż się nie uspokoi, czyli szampan nie rozleje się na podłogę, albo do kieliszków.
Sam zaś dźwięk strzelającego korka, to nic innego jak fala „uderzeniowa” – powietrza docierającego do naszych uszu.