
24.473 w zaledwie cztery miesiące. Tyle prób wejścia na strony z pornografią odnotowali administratorzy sieci w parlamencie. Jak skrzętnie policzono, co 9 min, ktoś próbował umilić sobie pracę erotycznym filmem. Rząd chce zaostrzenia polityki i blokowania stron dla dorosłych. Czy posłowie i pracownicy znajdą inny sposób?
Jak podał brytyjski „The Telegraph” administratorzy parlamentarnej sieci stwierdzili, że dziennie dochodzi do 160 prób połączenia się ze stronami pornograficznymi. Większość jest blokowana.
W sieci parlamentu znajduje się 8500 komputerów. Dostęp mają do nich posłowie, pracownicy administracji oraz osoby wykonujące prace zlecone.
Informacje o czasoumilaczach wypłynęły po aferze z wicepremierem Damianem Greenem. Na komputerze polityka odnaleziono pornografię. Został również oskarżony o molestowanie kobiet.
Pornografie oglądają właściwie wszyscy. Wejścia zanotowano zarówno z komputerów w Izbie Lordów, jak i Izbie Gmin. Należy jednak dodać, że sytuacja ulega zmianie i strony dla dorosłych stają się coraz mniej popularne.
Według danych opublikowanych przez Press Association w 2016 r. odnotowano 113 tys. prób wejścia na strony dla pornograficzne. Rok wcześniej było to ok. 213 tys.
SPRAWDŹ: Czarne Złote Globy. Galę zdominował protest kobiet [LISTA ZWYCIĘZCÓW]
Z powodu ujawnionych rewelacji oraz niedawnych skandali które wstrząsneły brytyjskim parlamentem, rząd Theresy May chce zaostrzenia przepisów.
SPRAWDŹ TAKŻE: Unia straciła na świniach i sankcjach miliardy. Teraz chce ich od Rosji
Źródło: telegraph.co.uk