Zemmour nie jest pewny startu w wyborach. Może mu zabraknąć głosów wsparcia

Eric Zemmour. / Foto: PAP
Eric Zemmour. / Foto: PAP
REKLAMA
System wyborczy we Francji wymaga od kandydatów na prezydentów zebrania 500 podpisów poparcia od elektorów, którymi są osoby sprawujące już jakiś mandat z wyborów. Preferuje to kandydatów partyjnych. Okazuje się, że problemy z uzyskaniem poparcia może mieć prawicowy kandydat Eric Zemmour. Jego nowa partia Rekonkwista nie ma deputowanych, radnych i merów.

Prawicowi „ojcowie chrzestni” to głównie Republikanie i politycy Zjednoczenia Narodowego. Ci pierwsi wspierają Valerie Peceresse, ci drudzy Marine Le Pen. Zemmourowi pozostają „niezależni” i ci, którzy zdecydują się złamać dyscyplinę partyjną.

„Nie pozwólcie ukraść sobie wyborów” – apelował Eric Zemmour, który obawia się, że nie będzie miał 500 podpisów „sponsorów”, aby wystartować w wyborach prezydenckich. Kandydat „Reconquest” wyraził takie obawy 21 grudnia w mediach społecznościowych.

REKLAMA

Na opublikowanym filmie mówi, że „system został tak zaprojektowany, aby chronić duże partie”. „Reconquest”, która ma już co prawda ponad 60 000 członków jest partią nową i nie ma swoich deputowanych, ani merów. Stąd apel do wybranych urzędników różnych szczebli władz ustawodawczych o wsparcie, by nie doszło do zakneblowania „głosu milionów Francuzów”.

W ostatnim sondaży Eric Zemmour otrzymał 14,5% głosów. Gdyby nie wystartował, jego głosy podzieliłyby się zapewne na Le Pen i Pecresse. Przed decyzją o starcie w wyborach; jeszcze 30 listopada, Zemmour miał jednak obietnicę wsparcia podpisami „od 200 do 250” deputowanych, głównie z samorządów.

To jednak ciągle za mało, a okazuje się, że proces zbierania podpisów idzie opornie. Stąd dość dramatyczny apel publicysty do merów o wsparcie demokracji.

Źródło: Valeurs/ Twitter

REKLAMA