
Pandemie Covida i „ptasiej grypy”, a także bojkoty niektórych państw, których rządy opanowały idee „praw zwierząt”, doprowadziły do załamania się rynku pasztetu z gęsich wątróbek. Czas świąt Bożego Narodzenia i Nowy Rok były dla producentów foie gras czasami obfitych „żniw”. Teraz francuski przemysł foie gras ma problemy z eksportem i nie tylko…
Media stawiają sobie pytanie – jaka przyszłość czeka francuskie foie gras? Pod wieloma względami ponure – odpowiada „La Croix”, która zajęła się tym tematem właśnie 24 grudnia. Tradycyjne danie świąteczne ma problemy. Zwłaszcza z eksportem.
Japonia, Hiszpania, Belgia czy Szwajcaria, mocno ograniczyły import tego towaru w czasie kryzysu. Zakaz handlu foie gras rozważa Wielka Brytania. Import zmniejszył się tu o połowę w ciągu 10 lat. Niemcy zakazały sprzedaży pasztetu w supermarketach.
Epidemie ptasiej grypy i wybijanie stad na fermach ograniczyły też produkcję. Francja nigdy nie powróciła do poziomu produkcji z początku dekady 2010, kiedy to produkowano średnio 20 000 ton foie gras rocznie.
Dodatkowo istnieje też wewnętrzna presja na ten sektor produkcji, a nawet wezwania do bojkotu foie gras w imię walki o dobrostan zwierząt. Nie pomaga, że producenci już dawno zaprzestali pewnych form tuczenia ptactwa dla dodatkowego otłuszczenia wątroby.
Zieloni, którzy panowali we Francji wiele samorządów, wycofują to danie ze stołówek miejskich, a nawet jak w Strasburgu, jednym z ważnych ośrodków produkcji foie gras, z menu przyjęć organizowanych przez merostwo.