
Święta pokoju świętami, a co bardziej krewkim aktywistom najwyraźniej się świąteczna atmosfera nudzi. Tomasz Lis już od dawna wydaje się być mocno „uruchomiony i przebywać w swoistym amoku.
W święto Bożego Narodzenia wykopał, że to „rocznica wykonania wyroku na Ceausescu i jego żonę” i dodał, że to „przestroga dla dyktatorów i autokratów” i chyba można się domyślać, że ma na myśli rządzących.
Zresztą niektórzy internauci od razu zauważyli, że „niektórym ‘demokratom’ marzy się chyba rozstrzelanie Jarosława’. Taki to trochę przyciężki „dowcip” dawnego „arbitra obiektywnego dziennikarstwa”.
Powinien jednak także wiedzieć, że wyrokiem na rumuńskiego satrapę nie stał żaden lud, ale „nawróceni” agenci Securitate, którzy dostali rozkazy z innej centrali i zabrali się za „transformację ustrojową” tego kraju.
Zresztą komentatorzy tego wpisu nie zostawiali na autorze suchej nitki. Niektórzy sugerowali, żeby odstawił to, co go napędza, inni sugerowali świąteczny spacer. Byli i tacy, co uznali wpis Lisa za pośrednie poparcie dla idei kary śmierci. Ktoś napisał:
„Tomek… Ogarnij się! Jaruzelski i Kiszczak umarli we własnych łóżkach. A ich pomagierów, tacy jak ty, wysłaliście na ciepłe i dobrze płatne posadki do UE. Gdzie poraz kolejny realizują się w tym co potrafią najlepiej. W lizaniu obcych tyłków”.
Najwyraźniej agresja budzi agresję. Lepiej chyba jednak przestać traktować autora aż tak poważnie. Lis jaki jest każdy przeczyta…
Zresztą trzy minuty później Tomasz Lis „udostępnił” twitta o tym, że „W Amsterdamie urodziła się żydowska dziewczynka Liesbeth Prins. W październiku 1943 została deportowana do #Auschwitz i po selekcji zamordowana w komorze gazowej”. Tu Boże Narodzenie, a u Lisa na biurku chyba jakiś Tanatos…
Rocznica wykonania wyroku na Ceausescu i jego żonę- przestroga dla dyktatorów i autokratów. https://t.co/v3ZTM6yznA
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) December 25, 2021