
Problem „dzikich lokatorów”, którzy zamieniają prywatne domy w „skłoty” i są przez długie miesiące nietykalni, dotyczy wielu krajów. We Francji, po kilkukrotnym zaalarmowaniu policji i jej bezskutecznych działaniach, lokator prywatnego domu w Bobigny (departament Seine-Saint-Denis), postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Skończyło się tragicznie dla niego samego.
Właściciel ogłosił apel o pomoc w mediach społecznościowych. Razem z pomocą osób „zarekrutowanych” przez takie portale, dokonali „zajazdu” na squot.
Tłumaczył, że był zrozpaczony „oglądaniem niszczenia swojego domu”, a kolejne telefony na policję nie przynosiły wyników.
Skończyło się tym, że w poniedziałek 17 stycznia prokuratura w Bobigny poinformowała, że 23 osoby znajdują się w areszcie policyjnym z zarzutami stosowania przemocy i „inwazję na dom”. Nie chodzi jednak o „dzikich lokatorów”, ale o ekipę próbującą odbić dom okupowany od października 2021 roku.
Grupa skrzyknęła się w internecie. Twierdzą że chcieli pomóc i „pokojowo” usunąć dzikich lokatorów. Odbicie domu prawie się udało, ale tym razem policja okazał się nagle sprawna i zatrzymała grupę złożoną głównie ze studentów.
Prokuratura w Bobigny twierdzi, że stosowano „przemoc psychologiczną”, grupa przybyła do domu o 23 i wyrzucała „skłotersów” „zimą, w środku nocy”. W świetle prawa nie jest też jasne, kto tu był legalnym lokatorem.
Dodaje, że „istnieją legalne sposoby uzyskania eksmisji”. Takie procedury trwają jednak miesiącami, a incydent pokazuje, że przepisy prawa i poczucie ludzkiej sprawiedliwości coraz mniej do siebie przystają…
Bobigny : 23 personnes placées en garde à vue pour avoir tenté de déloger eux-mêmes des squatteurs – Valeurs actuelles https://t.co/12HB1h5fo1
— monique breton (@moniquebreton10) January 18, 2022
Źródło: Le Figaro