Polityk powinien uważać na słowa. Kompromitacja Macrona

Władimir Putin i Emmanuel Macron. Foto: PAP/News Pictures
Władimir Putin i Emmanuel Macron. Foto: PAP/News Pictures
REKLAMA
Emmanuel Macron ciągle oficjalnie nie zgłosił swojej kandydatury w wyborach prezydenckich. Korzysta z wygodnej pozycji prezydenta już urzędującego i prowadzi sobie kampanię za publiczne pieniądze, w dodatku pokazując się w roli „światowego męża stanu”.

Każdy kij ma jednak dwa końce, a taka postawa ma też jednak poważne mankamenty. W internecie przypomniano propagandowy plakat jego zwolenników. Widać na nim Macrona w pozie niemal napoleońskiej z hasłem o tym, że Macron oznacza „Europę i Pokój”.

Trochę mniejszymi literami dopisano, że „prezydent walczy od tygodni od oddalenie rosyjskiej inwazji na Ukrainę i dzisiaj armia rosyjska się wycofuje”. Autorzy plakatu zdaje się, że uwierzyli w zapewnienia Putina sprzed kilku dni, że jego siły wracają do baz.

REKLAMA

Odtrąbili „sukces” Macrona, ale tym samym go skompromitowali. 21 lutego te „wycofywane” siły akurat na Ukrainę wkroczyły.

Swoją drogą, Macron, który w imieniu sprawującej prezydencję w UE Francji mocno wychodził przed dyplomatyczny szereg, jeździł do Moskwy, chociaż Putin sadzał go w sporym dystansie owalnego stołu i mnożył wideokonferencje, stał się poniekąd „zakładnikiem” rosyjskiego prezydenta.

W roli negocjatora miał ponownie wjechać do Pałacu Elizejskiego i zdystansować konkurentów, a tu, chociaż moment tragiczny, nagle… „świat się śmieje”.

REKLAMA