
Do strać Kurdów z Turkami dochodzi dość często. Jednak wiadomości agencyjne na ten temat na ogół mówią o takich wydarzeniach we wschodniej Turcji, Iraku, czy Syrii…
Tymczasem w sobotę 26 lutego doszło do małej bitwy między tymi nacjami w miejscowości Francy w regionie paryskim. Po ulicach miasteczka w departamencie Sekwany-Saint-Denis ganiali się zakapturzeni osobnicy w ramach narodowych porachunków i to nie po raz pierwszy.
Turków nazywano „faszystami”, bo to zwolennicy Erdogana, a Kurdowie są związani raczej z komunistami. Starcie było mocne. Rannych zostało 3 Kurdów i „wielu faszystów”. Dwa dni wcześniej francuska policja przeprowadziła nalot na to samo stowarzyszenie kurdyjskie i dokonała aresztowań wśród kurdyjskich aktywistów.
Tym razem kurdyjski Dom Kultury w Drancy został zaatakowany przez „tureckich faszystów” około godziny 13:00. Turcy próbowali wejść do siedziby stowarzyszenia z flagami swojego kraju. Kurdoiwie wezwali posiłki i doszło do bitwy, podobno wygranej przez Kurdów.
W końcu na miejscu pojawiła się policja, która musiała do rozpędzenia zebranych użyć gazu. Do podobnych starć dochodzi cyklicznie. W 2019 roku pretekstem do zamieszek był mecz Francja-Turcja na Stade de France. Tam napadnięto z kijami do bejsbola i z metalowymi prętami na stacji tureckie rodziny wracające z dziećmi z meczu. Kontekstem było to, że dwa dni wcześniej Turcja zaczęła bombardować pozycje kurdyjskie w Syrii.
Jeszcze jeden dowód na to, jak problemy całego świata są importowane z imigrantami…
— Fdesouche.com est une revue de presse (@F_Desouche) February 26, 2022