
Francuski generał armii Thierry Burkhard od 22 lipca 2021 r. jest szefem sztabu Sił Zbrojnych (CEMA). Jego prognoza przewiduje, że nie będzie szybkiego zwycięstwa Rosji, ale obrona ukraińska może się załamać i Ukraińcy mogą przejść do wojny typu partyzanckiego.
W liście skierowanym do dowódców francuskich, jeszcze z 9 marca szef sztabu przedstawił „krótką ocenę sytuacji w czasie wojny na Ukrainie”.
Pisze tam: „jeśli chodzi o kolejność wydarzeń, uważam, że pomimo niezwykłego oporu, jaki stawiają siły ukraińskie, w obliczu trudności z utrzymaniem terenu, bez rezerwy operacyjnej, mogą doświadczyć nagłego załamania”.
Dalej dodaje, że rozrastanie się frontów „wyczerpuje również armię ukraińską, a jej struktura dowodzenia jest mocno obciążona”.
Zapowiada nieuchronne przejście z fazy wojny frontowej do „partyzantki”, w której wojsko i obrona terytorialna będzie bronić oblężonych miejscowości.
Francuski dowódca dodaje, że ten „tragiczny moment w historii” oznacza całkowitą zmianę, z którą Zachód musi się zmierzyć.
Jego zdaniem, także Francja musi być gotowa na wojnę „wysokiej intensywności” i nie polegać głównie na siłach specjalnych, które do tej pory rozwijała z przeznaczeniem na misje poza granicami swojego kraju.
Gen. Burkhard uważa, że należy odejść od założenia, że operacje wojskowe oparte na działaniach sił specjalnych wspieranych przez zaawansowane technologie mogą wygrywać wojny na odległość.
Po niedawnych manewrach „Dompaire” na wschodzie Francji okazało się, że 75-85 proc. „środków” użytych podczas konfliktu zostałoby szybko wykluczonych z walki.
Tymczasem według rekomendacji sztabu generalnego, które przedstawił wcześniej w parlamencie, francuskie siły powinny być gotowe także na „wojnę na wyniszczenie” i posiadać zdolność do bardzo szybkiego uzupełniania kontyngentu, sprzętu, a przede wszystkim amunicji.
Źródło: „Ouest-France”/ Le Figaro