
W sobotę na Stadionie Narodowym w Warszawie zainaugurował działalność centralny punkt dla uchodźców z Ukrainy, gdzie przyznawane są numery PESEL. Zainteresowanie było tak duże, że już 12 minut po otwarciu zainteresowani byli odsyłani z kwitkiem.
PESEL-e na Stadionie Narodowym to wspólny pomysł rządu oraz miasta stołecznego Warszawa.
Za kwestie techniczne i przygotowanie stanowisk odpowiada rząd, a za koordynowanie punktem miasto Warszawa. To sprawia, że obozowi politycznemu POPiS trudniej będzie się wzajemnie oskarżać o ewentualne niepowodzenia.
PESEL-e na Stadionie Narodowym zaczęły być przyznawane w sobotę od godziny 8. Choć urzędnicy będą pracować do 16, to już o 8:12 zainteresowani uchodźcy byli odsyłani z kwitkiem, bo chętnych było za dużo.
Jak relacjonują dziennikarze, pierwsi uchodźcy zaczęli ustawiać się w kolejce już o 3 w nocy. Ci, którzy przyszli tuż po 8 otrzymali wiadomość, że miejsca dla nich nie będzie i mają wrócić jutro.
W centralnym punkcie dla uchodźców zaplanowano sto stanowisk nadawania numerów PESEL, do ich obsługi będzie oddelegowanych 60 pracowników miasta. Urzędnicy musieli naprędce przekwalifikować się, przejść szkolenia. Do wydawania PESEL-i wysłano chociażby pracowników biura sportu czy konserwatora zabytków. Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska szacuje, że w samej tylko stolicy trzeba nadać ok. 300 tys. numerów PESEL.
Miało być sprawnie, wyszło jak zwykle. Tysiące uchodźców odesłanych z kwitkiem przez dwóch strażników miejskich. Brawo dla Strażników, bo sprawnie poradzili sobie z opanowaniem frustracji uchodźców. Wojewody brak, prezydenta również pic.twitter.com/0OSdGrDWng
— Adam Bysiek (@adam_bysiek) March 19, 2022
Czekali od 3 rano. Punkt miał działać sprawnie. Niestety i tak nie weszli. pic.twitter.com/7RTHttULSd
— Adam Bysiek (@adam_bysiek) March 19, 2022