
Rzecz jasna, chodzi o polskiego „Pioruna”, który robi furorę na wojnie na Ukrainie. Ma być postrachem rosyjskich Mi-35 i Su-34. Francuski dziennik „Le Figaro” komentuje to słowami; „świat stanął na głowie, Amerykanie chcą teraz kupować polskie rakiety”
Gazeta dodaje, że PPZR Piorun (przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy) jest o jedną trzecią tańszy i dwa razy lepszy od amerykańskiego pocisku Stinger.
To komentarz do filmiku, na którym widzimy Mi-24/Mi-35 zestrzelony przez polską broń, który obiegł świat.
Rosyjski śmigłowiec leci z dużą prędkością kilkadziesiąt metrów nad ziemią, gdy zostaje trafiony w bok przez pocisk. Zapala się, spada na ziemię i spektakularnie eksploduje.
Od początku zastanawiano się, czy śmigłowiec był „ofiarą” polskiego pocisku ziemia-powietrze „Piorun”, czy amerykańskiego FIM-92 Stinger? Okazało się, że jednak polskiego produktu. „Stingery” nie są celne w przypadku celów lecących poniżej 600 stóp.
„Piorun” zmienia taktykę i technika niskiego lotu i chowania się za drzewami przez pilotów nie zdaje już egzaminu. Jest też skuteczny przeciw samolotom. Jego „ofiarą” był też np. bombowiec Su-34.
Informacja, że bronią wyprodukowaną nad Wisłą zainteresowali się Amerykanie, dla Francuzów okazuje się… „przewrotem kopernikańskim”.
Tak działa polski przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy "Piorun".
amerykańskie Stingery nie działają na tak niskich wysokościach.
Wygląda na to, że wiele śmigłowców w tej wojnie zestrzelono właśnie dzięki "Piorunom" pic.twitter.com/qmRtLSdAA1— Blue&Yellow ***** *** 🇺🇦 🇵🇱 (@DanielRyjewski) March 5, 2022
Konsekwentnie wzmacniamy przeciwlotnicze zdolności #WojskoPolskie. Udzielone zamówienie na zestawy rakietowe PIORUN zostanie zwiększone, a dostawy będą realizowane sukcesywnie w kolejnych latach. Pozwoli to także zachować ciągłość produkcji w naszym przemyśle obronnym. pic.twitter.com/Xm5CLafrqM
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) March 30, 2022