Tak wygląda kampania wyborcza w „prawdziwej demokracji” [VIDEO]

screen
REKLAMA

Węgry są oskarżane o możliwość fałszerstw wyborczych, tłumienie mediów opozycji i brak demokracji. Na przeciwnym biegunie jest Francja. Jednak to tam bojówki lewackie atakują spotkania kandydatów opozycji, niszczy się ich plakaty, zrywa wiece.

„Koloryt” tej kampanii wygląda niczym Republika Weimarska. W internecie roi się od scenek rodzajowych, w których np. śniady przechodzień bije dwie osoby rozdające ulotki kandydata prawicy Erica Zemmoura.

Do bójek i prawdziwej bitwy doszło też na Uniwersytecie Paris 8. Wspierający kampanię Le Pen i Zemmoura studenci rozdawali ulotki przed siedzibą uczelni w Seine-Saint-Denis w czwartek 31 marca.

REKLAMA

Zostali tam zaatakowani przez aktywistów „antykapitalistycznego kolektywu”. „Na początku ograniczali się do obelg i wyzwisk. Padały epitety „faszystów” i „rasistów”. Później dziłacze Antify przeszli do rękoczynów. Zaczęli wyrywać ulotki i tak doszło do bójki.

Antykapitalistyczny i rewolucyjny kolektyw „Point levé” twierdzi zgodnie z lewicowym kodeksem, że to oni byli ofiarami. To praktyka złodzieja, który krzycy – „łap złodzieja”, powszechnie znana i stosowana także w środowisku polskich lewaków.

Warto też zwrócić uwagę na daleko idącą „tolerancję” w tym środowisku. Lewacka aktywistka zareagowała po bitwie na koncie kolektywu na Twitterze pisząc: „na naszych wydziałach nie ma miejsca dla faszystów”.

Źródło: Valeurs

REKLAMA