Ratownicy dotarli do 4 z 10 górników poszukiwanych w Zofiówce. „Nie dają oni oznak życia”

Kopalnia Borynia Zofiówka, tzw. ruch Borynia, należąca do Jastrzębskiej Spółki Węglowej w Jastrzębiu-Zdroju Źródło: PAP/Andrzej Grygiel
Kopalnia Borynia Zofiówka, tzw. ruch Borynia, należąca do Jastrzębskiej Spółki Węglowej w Jastrzębiu-Zdroju Źródło: PAP/Andrzej Grygiel
REKLAMA

Ratownicy biorący udział w akcji w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju dotarli do czterech z 10 poszukiwanych górników; nie dają oni oznak życia – poinformowali przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia.

Informację o dotarciu do czterech poszkodowanych przekazał dziennikarzom w sobotę 23 kwietnia po godz. 18 wiceprezes JSW Edward Paździorko.

Jak dodał, byli oni ok. 220 m od frontu przodka. Dyrektor do spraw pracy w kopalni Zofiówka Marcin Gołębiowski przekazał, że rodziny górników zostały poinformowane o zlokalizowaniu czterech pracowników.

REKLAMA

„Zgodnie z dalszymi procedurami będziemy przystępowali do wytransportowania tych pracowników do bazy, gdzie jest lekarz” – powiedział.

Podał, że „pracownicy nie dają oznak życia”. „Nadal będziemy postępowali zgodnie z toczącą się akcją ratowniczą. Akcja trwa nadal” – zaznaczył.

W sobotę ok. godz. 3.40. w kopalni Zofiówka doszło do wstrząsu. W jego rejonie było 52 pracowników; 42 wyszło o własnych siłach, 10 pozostało.

Premier Mateusz Morawiecki, który przyjechał w sobotę do kopalni Zofiówka, zapewnił, że zdarzenia w tej kopalni, a także w kopalni Pniówek zostaną skrupulatnie sprawdzane.

Na teren kopalni udaje się także Prezydent RP Andrzej Duda.

W pobliskich Pawłowicach, w kopalni Pniówek już w środę doszło do wybuchów metanu. Dotąd potwierdzono śmierć pięciu ofiar tamtej katastrofy – 4 osoby zginęły w kopalni, 1 zmarła w szpitalu, sześć osób jest w szpitalu w ciężkim stanie, siedmiu górników nie odnaleziono.

Obie kopalnie należą do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW).

Źródło: PAP

REKLAMA