
Do godziny 17 we Francji zagłosowało 63,23% uprawnionych. W południe frekwencja wynosiła 26,41%. W 2017 roku o tej porze głosowało 65,30% wyborców. Niska frekwencja, jeśli dotyczy wyborców lewicowego Melenchona, może być w pewien sposób korzystna dla Le Pen.
Większość polityków głosowało rano. Premier Jean Castex głosował w Prades w Pirenejach Wschodnich. Sam Macron w Le Touquet, Marine Le Pen w Marine Le Pen głosowała w Hénin-Beaumont, swojej twierdzy w regionie Pas-de-Calais, chociaż mieszka w regionie paryskim. Później dołączyła do swojego sztabu w 16. dzielnicy Paryża.
1200 dziennikarzy spodziewanych jest na Polach Marsowych, gdzie w niedzielny wieczór oczekuje się przemówienia Emmanuela Macrona (około godziny 21:00). W sztabie Marine Le Pen akredytowało się około 500 dziennikarzy.
Według wstępnych szacunków Elabe dokonanych dla BFM TV i L’Express frekwencja w drugiej turze wyborów prezydenckich wyniesie 72%.
Ciekawostką jest, że najniższa frekwencja byłą odnotowana o 17 w imigranckim departamencie Seine-Saint-Denis (44,96%), ale także w Haute-Corse (49,15%) i w Val-de-Marne (55,2%). Najwięcej osób zagłosowało w Owernii (70,51%), w Dordogne (70,15%) i Landach (69,84%).
Źródło: Le Figaro








