Rozbroją straż marszałkowską? „Rażące naruszenie wewnętrznych procedur dotyczących posługiwania się bronią służbową”

Elżbieta Witek, Straż Marszałkowska Źródło: PAP
Elżbieta Witek, Straż Marszałkowska Źródło: PAP
REKLAMA
Nie do jednego, lecz do dwóch niekontrolowanych wystrzałów doszło w Sejmie, a eksperci zastanawiają się, czy straż marszałkowska powinna być uzbrojona – donosi „Rzeczpospolita”.

Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że do niebezpiecznego zdarzenia w Sejmie doszło w sierpniu ubiegłego roku w magazynie broni. Przypadkowo wystrzelił pistolet funkcjonariusza straży marszałkowskiej zdającego broń.

Gazeta wskazuje, że był to już drugi podobny przypadek w ostatnim czasie. Pierwszy miał miejsce pod koniec stycznia 2021 roku, o czym informowały media. Jeden ze strażników postrzelił się wówczas w nogę. Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka informował, że do incydentu doszło w strefie zamkniętej, poza główną częścią kompleksu sejmowego „podczas rutynowych czynności służbowych wykonywanych przez funkcjonariusza”, a „w żadnej mierze nie było zagrożone bezpieczeństwo osób postronnych”.

REKLAMA

Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika zaś, że do styczniowego postrzału doszło przy czyszczeniu broni, które jednak nie odbywało się w miejscu do tego przystosowanym, lecz po prostu w pomieszczeniu dowodzenia, przy komputerze. „Co może zaskakiwać, wypadek spowodował doświadczony funkcjonariusz, który wielokrotnie prowadził szkolenia na strzelnicy. W lutym zwolniono go z powodu «rażącego naruszenia wewnętrznych procedur dotyczących posługiwania się bronią służbową»” – podaje dziennik.

„Rz” informuje ponadto, że Centrum Informacyjne Sejmu nie odpowiedziało na jej pytania – m.in. dlaczego doszło do incydentu w sierpniu i w jakim kierunku padł strzał – twierdząc, że „nie są przedmiotem ustawy o dostępie do informacji publicznej”.

Gazeta wskazuje, że sierpniowy wypadek był prawdopodobnie poprzedzony naruszeniem procedur. „Jak wynika z naszych informacji, magazynier, który powinien obserwować proces oddawania broni, był obrócony plecami” – informuje „Rz”.

Dziennik zauważa, że do czasu objęcia władzy przez PiS funkcjonariusze straży marszałkowskiej nosili tylko paralizatory, a z broni palnej korzystali wyłącznie podczas konwojowania korespondencji czy pieniędzy.

Cytowani przez gazetę eksperci twierdzą, że straż marszałkowska w ogóle nie powinna mieć przy sobie broni.

Zdaniem byłego szefa BOR gen. Mirosława Gawora straż nie powinna nosić przy sobie broni. – Jeśli już, powinna być to broń tzw. dyżurna do pobrania w razie konieczności. Nie znam przypadku zbrojnej napaści na polski parlament w ostatnich kilkudziesięciu latach – twierdził.

Zgadza się z tym Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta i były poseł. – Użycie broni wewnątrz parlamentu w ogóle nie wchodzi w grę. Zaś gdyby zagrożenie zaistniało na zewnątrz budynków, zadaniem sejmowych strażników powinno być opanowanie sytuacji na tyle, by problem mogli rozwiązać antyterroryści – mówił.


CZYTAJ TAKŻE:


Źródło: PAP

REKLAMA