
„Nie żyje Wojciech Pokora. Wszystko wskazuje na to, że ten wielki aktor przegrał walkę ze skutkami udaru, który przeszedł w grudniu 2017 r.” – podaje „Super Express”. Aktor od początku tego roku przebywał w szpitalu, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Niestety w niedzielę (4. lutego) król polskiej komedii zmarł.
Ostatnie lata był dla Pokory spokojniejsze. Aktor mocno się oszczędzał, był po jednym ataku serca, miał problemy z poruszaniem się. Grał rzadko. Pod koniec roku udzielił jeszcze wywiadu, który był jego ostatnim kontaktem z mediami.
W grudniu spotkałam się z aktorem i jego wnuczką Agatą Nizińską. Udzielili oni „Vivie!” wywiadu, który miał się ukazać na Dzień Dziadka. Wówczas Wojciech Pokora był jeszcze w niezłej formie, dowcipkował, jak to on – opowiadała dla se.pl dziennikarka magazynu Krystyna Pytlakowska.
Jak się okazało niebawem po wywiadzie aktor znalazł się w szpitalu. Kiedy dzwoniłam do jego agentki, prosząc o ustalenie terminu sesji, odpowiedziała, że pan Wojtek jest chory i przebywa w szpitalu. Okazało się później, że doznał udaru – dodała Pytlakowska.
Mimo, że Pokora starał się utrzymać jak najlepszą kondycję o czym mówił w swoim ostatnim wywiadzie, to po udarze jego stan był niestabilny. Próbuję być optymistą i zawsze dostrzegać lepsze strony życia. Do tego, kiedy tylko mogę, wolny czas spędzam na mojej działce. Uwielbiam tam wypoczywać! – powiedział aktor.
Mimo starań lekarzy i rodziny stan Pokory nie poprawiał się, nie możliwym było rozpoczęcie niezbędnej w takich przypadkach rehabilitacji. Niestety 4. lutego wybitny artysta odszedł.
Źródło: se.pl