
Tego jeszcze w USA nie grali. Niedobór mleka dla niemowląt w Stanach Zjednoczonych spowodował, że interweniuje sam Biały Dom, a prezydent ma ogłosić środki zapobiegawcze niedoborom…
Jeszcze 12 maja Joe Biden spotyka się z przedstawicielami handlu detalicznego i producentami mleka dla niemowląt. Półki w sklepach są puste, a zaopatrzenie miał zdezorganizować Covid-19 i zamknięcie w lutym dużych zakładów produkcyjnych firmy Abbott w stanie Michigan na wniosek tamtejszego Sanepidu.
Biden chce przy okazji pokazać swoją „operatywność”, bo problemy z nabyciem mleka w proszku wywołały gniew wielu rodziców.
Mleko dla niemowląt wyprodukowane w fabryce Abotta zostało wycofane z półek z powodu podejrzeń o zanieczyszczenie bakteriami. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) podejrzewała, że mleko wywołało przypadki zachorowań dzieci.
Według firmy Abbott, jednego z głównych graczy na rynku, „po dokładnym przeglądzie wszystkich dostępnych danych nie ma dowodów na powiązanie ich produkcji i formuł z chorobami wieku dziecięcego”.
Firma twierdzi, że może wznowić produkcję w swoim zakładzie w ciągu dwóch tygodni, pod warunkiem uzyskania zielonego światła od FDA. Jednak od momentu ponownego uruchomienia produkcji minie od sześciu do ośmiu tygodni, zanim produkty znowu pojawią się na półkach.
W sklepach sytuacja jest alarmująca i chociaż inni producenci zwiększyli tempo produkcji, to ocenia się, że braki na rynku sięgają 43% zapotrzebowania. Wskaźniki wyczerpania zapasów powyżej 50% zanotowano w stanach Iowa, w Południowej Dakocie, Północnej Dakocie, Missouri, Teksasie i Tennessee.
Kilka sieci handlowych wprowadziło… reglamentację sprzedaży. Na pomysł „kartek” jeszcze nie wpadli. Matki mogą jednak zawsze jeszcze powrócić do tradycyjnego karmienia piersią.
Źródło: AFP