
W 2016 roku podczas protestów przeciwko reformom kodeksu pracy, 27-latek z Rennes spalił francuską flagę. Procesy lewaka trwały blisko 6 lat. I ostatecznie zakończyły się jego uniewinnieniem.
28 czerwca 2016 r. skrajnie lewicowy działacz sprzeciwiający się reformom prawa pracy udał się na demonstrację w Rennes wyposażony w płyn do zapalniczek, którym oblał i podpalił francuską flagę. Ponad rok później, we wrześniu 2017 roku, został ukarany grzywną w wysokości 200 euro przez sąd w Rennes.
Sędzia uznał go winnym „pogardy” dla trójkolorowej flagi w czasie publicznego zgromadzenia. Jego adwokat odwołał się i zażądał uniewinnienia. W maju 2022 roku, kolejny sąd wydał decyzję po myśli obrońcy Oliviera Pacheu.
Ten twierdził, że demonstracja miała „charakter polityczny i związkowy” i w takim kontekście „tłumienie tego typu zachowania pozbawiłoby sensu sam cel demonstracji”. Poprzedni wyrok w postaci grzywny 200 euro, uznał za „kryminalizowanie protestu politycznego”.
Sąd Apelacyjny w Rennes podzielił jego racje i ostatecznie uznał, że palenie francuskiej flagi podczas demonstracji jest gestem, który „nie jest elegancki, ale też nie jest nagannym”.
Źródło: Ouest France