Grodzki ani myśli rezygnować z immunitetu

Tomasz Grodzki. Foto: PAP
Tomasz Grodzki. Foto: PAP
REKLAMA
„Traktuję to wszystko jako nagonkę nie tyle na moją osobę, co na Senat RP w celu odzyskania większości przez partię rządząca i to metodami niedemokratycznymi” – skomentował marszałek Tomasz Grodzki na posiedzeniu senackiej komisji regulaminowej wniosek o uchylenie mu immunitetu.

Uchylenia immunitetu marszałka Grodzkiego domaga się Prokuratura Regionalna w Szczecinie, która w grudniu ub. roku skierowała ponowny wniosek w tej sprawie.

Według tej prokuratury Grodzki, pełniąc funkcję dyrektora szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatora tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej, przyjął korzyści majątkowe od pacjentów lub ich bliskich.

REKLAMA

Na początku posiedzenia komisji prokurator regionalny w Szczecinie Artur Maludy podtrzymał wniosek, podkreślił, że chodzi o art. 228 Kk czyli zarzut „sprzedajności osoby pełniącej funkcję publiczną”.

Kiedy jednak prokurator chciał szerzej opisać zarzuty podnoszone wobec marszałka Senatu, zareagował przewodniczący Komisji, Sławomir Rybicki, który uniemożliwił mu kontynuowanie wypowiedzi.

Głos zabrał wtedy Marek Pęk, wicemarszałek Senatu z PiS, który zarzucił przewodniczącemu, że nie „dotrzymuje standardów”. Rybicki odpowiedział, że Komisja zajmuje się sprawą „w pierwszym możliwym terminie” i „bez zwłoki”, chociaż wniosek na rozpatrzenie czekał ponad… 400 dni.

Przewodniczący stwierdził także, że Pęk „destabilizuje pracę Komisji” a jego pytania „mają charakter retoryczny”.

Sam Grodzki odnosząc się do wniosku podkreślił, że w czasie gdy pełnił funkcję dyrektora i ordynatora szpitala w Szczecinie nigdy nie było wobec niego zarzutów korupcyjnych.

Mówił, że nawet zaprosił przedstawicieli prokuratury do szpitala, by przeprowadzili szkolenie o tym, gdzie jest granica pomiędzy wdzięcznością pacjenta a korupcją. Dodał, że za czasów, gdy był dyrektorem i ordynatorem, obowiązywały surowe zasady i nawet kwiaty od pacjentów nie były mile widziane.

Grodzki mówił, że dzień po tym, jak został wybrany na marszałka Senatu, rozpoczęła się wobec niego „brutalna nagonka, w którą zaangażowano cały aparat państwa”, że CBA zaangażowało się w sprawę i przesłuchano w sumie ponad 200 osób w sposób, jak ocenił, „dość tendencyjny”.

Tymczasem – stwierdził Grodzki – „prasa prawicowa wydała wyrok bez dania żadnej racji”. Ocenił, że było to oczernianie, podkreślił, że szczególnie chodzi tu o trzech publicystów, którym wytoczył sprawy sądowe, a z których jeden już go przeprosił w wyniku ugody.

Ostatecznie senacka komisja regulaminowa zarekomendowała we wtorek odrzucenie wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu. Za negatywną opinią wobec wniosku opowiedziało się 7 senatorów, 5 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

A tak w ogóle, Polska to dziwny kraj. Rząd nie ma zaufania do sądów i chce je zmieniać, ale jak się okazuje opozycja też woli do nich nie chodzić…

Źródło: PAP

REKLAMA