Matka-bestia poturbowała i zamroziła 10-miesięczną córeczkę. „Nie żałuję, spie…aj!” Dramatyczna relacja babci Lenki

Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
REKLAMA

Jolanta K., która w okrutny sposób postanowiła pozbyć się miesięcznej córki, nie okazuje skruchy. Dzieciobójczyni z Nowej Wsi pod Włocławkiem zapytana czy żałuje, że zabiła miesięczną Lenkę odpowiedziała: „Nie żałuję, spie..aj!”

Trzy dni temu zwyrodniała matka obudziła się w środku nocy i postanowiła, że zabije swoją miesięczną córkę.

REKLAMA

„Wyjęła ją z łóżeczka i niemal gołą wyniosła na dwór. Potem dwukrotnie cisnęła noworodka na zamarzniętą ziemię, dla pewności przydusiła, przykryła szlafrokiem i wróciła do domu” – opisuje „Super Express”.

Dziewczynki nie zabiło jednak ani rzucanie, ani duszenie, ona zamarzła 10-stopniowym mrozie.

Sąd zdecydował, że kobieta do procesu będzie przebywać w areszcie. Grozi jej dożywotnie pozbawienie wolności. Jolanta K. w ordynarny i nienawistny sposób, ze złością i przez zaciśnięte zęby stwierdziła, że nie żałuje tego co zrobiła.

Lenka była trzecim dzieckiem zwyrodniałej matki. Pierwszej dwójki nie wychowywała. Jedno trafiło pod opiekę do babci, drugie do rodziny zastępczej.

Matka Jolanty K. Katarzyna Kwiecińska jest zrozpaczona. To ona znalazła zamarzającą wnuczkę w polu.

„Boże… Nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia malutkiej…” – mówiła w rozmowie z „Faktem” babcia Lenki, Katarzyna Kwiecińska.

„Słyszałam, że wstała, ale myślałam, że idzie do łazienki. Po jakimś czasie wróciła i znów się położyła. Coś mnie tknęło, nie było słychać dziecka. Weszłam do niej, a ona płakała. Powiedziała, że wyrzuciła dziecko. Krzyku narobiłam i zaczęliśmy szukać malutkiej” – powiadała Kwiecińska.

Zobacz: Cień szansy na sukces polskich himalaistów. „Psychologicznie wyprawa jest zakończona”

Źródła: „Fakt”, „Super Express”

REKLAMA