
Rosyjska agencja Ria Nowosti twierdzi, że zmniejszenie dostaw gazu od 16 czerwca przez Nord Stream ze 167 do maksymalnie 67 mln metrów sześciennych dziennie, to nie decyzja Gazpromu, ale efekt… sankcji.
Gazprom wstrzymuje bowiem pracę kolejnego kolejnej turbiny Siemensa na tłoczni Portowaja ze względu na potrzebę jej konserwacji. Dlatego od godziny 01:30 czasu moskiewskiego 16 czerwca przesył wyniesie tylko do 67 milionów metrów sześciennych dziennie.
Dzień wcześniej Gazprom informował z kolei, że ze względu na ograniczenia na tłoczni Portowaja będzie mógł dostarczać gaz przez Nord Stream w ilości do 100 mln m3 dziennie. Podał, że powodem ograniczenia ma być opóźnienie Siemensa, który nie dostarczył turbin do pompowni po naprawie na czas. Teraz ograniczenia jeszcze zwiększył.
Niemiecki koncern potwierdził tę informację. Turbina była naprawiana w zakładach Siemens Energy w Montrealu, ale nie może zostać wysłana do Rosji ze względu na sankcje Kanady wobec tego kraju. Moskwa w zamian ogranicza dostawy.
Ciekawe jest w tym szystkim stanowisko Niemiec. Wicekanclerz i minister gospodarki Niemiec Robert Habeck nazwał decyzję o ograniczeniu tłoczenia gazu przez Nord Stream „decyzją polityczną”. Według RIA miał jednak potwierdzić, że Berlin negocjuje z Ottawą… dostawę turbin.
Nie ma wątpliwości, że kwestie techniczne są zasłoną pewnego dodatkowego nacisku Moskwy na Berlin. To element poróżnienia krajów zachodnich, ale też wyprzedzenie o kolejny ruch rywali na szachownicy sankcji.
Źródło: Ria Nowosti



![Trump miał powiedzieć Netanjahu, żeby tego nie robił. Izrael i tak zrobił swoje [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/03/netanjahu-trump-100x70.jpg)




