Wielka Brytania kontra Unia Europejska. Walka o brytyjską część Irlandii

Boris Johnson. Foto: PAP/PA
Boris Johnson. Foto: PAP/PA
REKLAMA
Boris Johnson chce w radykalny sposób zakończyć proces Brexitu w brytyjskiej części Irlandii i nie zamierza w tej kwestii iść na kompromis z Unią Europejską.

Liz Truss, szefowa dyplomacji brytyjskiej odpowiedzialna za relacje z UE, przedstawiła projekt ustawy, która ma wprowadzić zmiany w protokole północnoirlandzkim. Dokument jest integralną częścią międzynarodowej umowy o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Irlandia Północna – inaczej niższy inne kraje wchodzące w skład Wielkiej Brytanii, jak Anglia, Szkocja, czy Walia – miała znaleźć się w specjalnej strefie w której będzie mogła dalej utrzymywać więzi gospodarcze z Republiką Irlandii.

REKLAMA

Ten zapis to nie tylko ukłon w stronę narodu irlandzkiego, którego cześć żyje w niepodległym państwie, a część pod panowaniem królowej Elżbiety II. To przede wszystkim wentyl bezpieczeństwa, który ma nie dopuścić do powrotu krwawego konfliktu na ulice Belfastu i innych północnoirlandzkich miast.

Bardzo upraszczając wyglądałoby to tak, jakby niecała Wielka Brytania wyszła z Unii, bo Irlandia Północna wciąż funkcjonowałaby w unijnym wspólnym rynku, a co za tym idzie – w pewnym stopniu podlegałaby unijnej jurysdykcji.

Rząd Borisa Johnsona chce zminimalizować ingerencję UE w brytyjską politykę w Irlandii Północnej. W projekcie ustawy zaproponowano m.in. zielone i czerwone pasy podróży towarów.

Zielonymi z Republiki Irlandii wjeżdżałyby do Irlandii Północnej te towary, które przeznaczone są na wewnętrzny północnoirlandzki rynek. One miałyby nie podlegać kontroli – tak, jakby był to handel wewnątrz UE.

Czerwonymi natomiast na terytorium Wielkiej Brytanii wjeżdżałyby te towary, które mają dalej trafić na rynek UE. Te Brytyjczycy chcą kontrolować. Haczyk jest taki, że to Wielka Brytania chce decydować, którym towary nadać status zielony, a którym czerwony.

Projekt zakłada również danie północnoirlandzkim firmom wyboru, czy chcą podlegać normom unijnym, czy brytyjskim.

Kolejny punkt odbiera TSUE jurysdykcję nad protokołem.

Rzeczona ustawa niepokoi rząd niepodległej Irlandii. Ichnie MSZ ostro skrytykowało projekt ustawy. Projekt nie podoba się także irlandzkim nacjonalistom po oby stronach granicy.

Swoje zaniepokojenie wyrażają również Stany Zjednoczone, które obawiają się niepokojów na irlandzkiej wyspie.

Źródło: „Rzeczpospolita”

REKLAMA