Kraje zachodniej Europy robią sobie PR na wojnie

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Foto: PAP/EPA
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Nie tak dawno Francja, która posłała na Ukrainę kilka sztuk samobieżnych haubic Caesar puszczała w publicznej TV reportaże, jak to jeżdżące po polu rzepaku armaty dzielnie się spisują na froncie, a na polu uwijała się wśród dwóch pojazdów dziennikarka.

Francuzi robią sobie przynajmniej PR na dostawach sprzętu do walki. „Caesar” to niezła samobieżna armato-haubica kalibru 155 mm. Zamontowana jest na podwoziu samochodu ciężarowego Renault Sherpa 5 o układzie jezdnym 6×6 i w warunkach polowych na Ukrainie z pewnością przydatna.

REKLAMA

Podobnie działają Niemcy. Co jednak, zapewne z powodu powszechnej krytyki za ich opieszałość w pomocy Ukrainie, poszli już budowaniem swojego wizerunku „na całość”. Do Kijowa pojechało się pokazać aż dwoje ministrów niemieckich.

Okazją do lansu było przekazanie Ukrainie… kilkunastu karetek pogotowia. Ceremonia odbyła się 26 lipca. Ministrowie przekazali walczącej Ukrainie dwanaście karetek i dwa wozy strażackie. Ciężkiego sprzętu bojowego z Berlina, pomimo obietnic, Kijów się nie doczekał.

Feta jednak była. Jak podaje Jakub Maciejewski: „w centrum stolicy zorganizowano wystawę tejże garstki aut i spędzono nań dziennikarzy z całego świata, czyniąc z tego kropelkowego wsparcia patetyczną szopkę. Na wydarzenie przyjechali Nancy Feaser, minister spraw wewnętrznych RFN i Hubertus Heil, minister opieki społecznej”.

Tenże korespondent „wPolityce” podaje: „pod Izjumem sam widziałem świeżo przekazane auto z Polski, z Nowego Sącza, przy okazji czego nie robili fanfar, a co najwyżej zdjęcie na media społecznościowe. Tutaj zaś dwoje członków rządu przemawia, przemawia i jeszcze raz przemawia, wskazując ręką na łaskę płynącą z najbogatszego kraju Europy”.

Trudno nie przyznać racji, że „Niemcy próbują się wykpić substytutami pomocy, ale widać że ich machina propagandowa ruszyła”. My dodajmy, że jak się dostarcza Rosji turbiny do gazociągu i spełnia życzenia Putina, to przecież trzeba sobie jakiegoś alibi poszukać.

REKLAMA