
Czy ostatnie dwa lata i zmieniająca się pod pretekstem koronawirusa rzeczywistość to był jedynie wstęp do „nowej normalności”? Prezydent Francji Emmanuel Macron kreśli kryzys gospodarczy, klimatyczny, a nawet kryzys demokracji i mówi o „wielkim przewrocie” czy „końcu ery obfitości”.
Macron wziął udział w posiedzeniu Rady Ministrów. Wpadł tam prosto z urlopu i powiedział kilka takich zdań, które można traktować co najmniej dwuznacznie.
Do niedawna politycy posługiwali się głównie określeniem „nowa normalność”, a ludzie od Klausa Schwaba przebąkiwali o „wielkim resecie”. Macron uknuł natomiast sformułowanie „wielki przewrót”.
– Zasadniczo żyjemy pod koniec ery obfitości, będziemy musieli wyciągnąć konsekwencje ekonomiczne. To koniec produktów i technologii, które wydawały się nam wiecznie dostępne; dojdzie do przerwania łańcuchów dóbr (…) Będziemy musieli poczynić przygotowania – stwierdził szef państwa.
Francuski prezydent zauważył również, że następuje erozja demokracji i ładu międzynarodowego i czekają nas „kryzys klimatyczny i jego konsekwencje”, które „są dostrzegalne”, a nawet „nowe zagrożenia”, jak cyberryzyko.
– W obliczu tej wielkiej zmiany nasi współobywatele mogą reagować z wielkim niepokojem – przewiduje Macron.