
Przed kopalnią Bogdanka na Lubelszczyźnie stoi ogromna kolejka. Ludzie, niektórzy już od tygodnia, czekają na węgiel.
Polska, leżąca na węglu, od lat w imię unijnej zielonej ideologii ogranicza wydobycie surowca. Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, Polska wyskoczyła przed szereg i jako pierwsza wprowadziła embargo na rosyjski węgiel.
Efekt jest taki, że węgla zaczęło brakować i osiągnął kosmiczne ceny. Czasy nastały takie, że ludzie nawet po tydzień muszą stać w kolejce, by w ogóle mieć szansę na węgiel.
Bogdanka. Kilkaset aut w kolejce po węgiel
Jak relacjonuje „Fakt”, kolejka przed kopalnią Bogdanka nieopodal Łęcznej (woj. lubelskie) ma już ponad dwa kilometry. Stoi w niej kilkaset aut. Niektórzy czekają ponad tydzień. Śpią w samochodach, koczują całymi dniami w pełnym słońcu, potrzeby fizjologiczne załatwiają w pobliskich krzakach.
– Przyjechałem z Przasnysza, 380 km. Zięć wcześniej dzwonił i pytał, jak długo trzeba czekać, usłyszałem, że dwa dni. I na te dwa dni się przygotowałem. Okazało się, że stoję już 5 dni i końca nie widać. Jedzenie mi się skończyło, dokupuję chleb i konserwy. Wszystko popijam zimną wodą. Myję się też w mineralnej ze stacji benzynowej – mówi pan Andrzej Fabrykiewicz.
Tylko w nieco lepszej sytuacji są mieszkańcy okolicznych miejscowości. Oni przynajmniej mogą się wzajemnie zmieniać w kolejce. Niektórzy mówią, że w ten sposób spędzają nawet swój urlop, by w ogóle mieć węgiel na zimę. Dwukrotnie przyjeżdżała karetka, bo ktoś zasłabł. Dochodzi też do handlu miejscem w kolejce. Za podjechanie przed samą bramę życzyli sobie 3 tys. zł.
Dlaczego kolejka tak wolno się posuwa? Stojący snują przypuszczenia, że chodzi o opieszałość pracowników kopalni i potężną biurokrację.
– Jestem kierowcą, biorę węgiel dla kilkunastu osób. Żeby załatwić wszystkie formalności, muszę złożyć za każdego z nich po kilka podpisów. W sumie około 60. Pracownicy kopalni wszystko sprawdzają i trwa to w nieskończoność – mówi mężczyzna, który w środę był najszczęśliwszym z kolejkowiczów, bo przed nim jako pierwszym otworzyły się bramy kopalni.
Oto, do czego doszło w kraju „dobrej zmiany”. Od razu na myśl przychodzą czasy słusznie minione…
Ogromny problem z węglem! Importowany surowiec to dziadostwo. ALARM