
Na początku sierpnia szef pisowskiego rządu Mateusz Morawiecki poinformował, że w związku z zatruciem Odry podjął decyzję o dymisji prezesa Wód Polskich Przemysława Dacy. Okazuje się jednak, że „zwolniony” prezes dalej pobiera gigantyczne pieniądze.
W związku z zatruciem wody w Odrze Mateusz Morawiecki najpierw zapowiedział zwolnienie Przemysława Dacy ze stanowiska prezesa Wód Polskich, a następnie minister infrastruktury Andrzej Adamczyk zapewnił, że Daca nie jest już pracownikiem spółki.
Jest to jednak tylko częściowa prawda, bo „zwolniony” Przemysław Daca dalej pobiera wypłaty w wysokości 40 tys. złotych miesięcznie. Jak to możliwe?
Otóż okazuje się, że dotychczasowy prezes Wód Polskich nie został on zwolniony dyscyplinarnie, a co za tym idzie – obowiązuje go 3 miesięczny termin wypowiedzenia.
W tym czasie urzędnik, który odpowiadał za wody polskie w czasie, gdy zatruto wodę w Odrze, „przytuli” jeszcze sporą sumkę.
Można też się zastanawiać, czy obecna sytuacja w Odrze nie przemawiała jednak za tym, by Dacę zwolnić dyscyplinarnie.
To ON będzie nowym szefem policji? Kandydat z „aferą respiratorową” w tle