
Mężczyzna miał lecieć z żoną i dzieckiem na wakacje. Zamiast do hotelu na Cyprze trafił jednak do aresztu. Straż Graniczna wykryła, że kiedyś nie zapłacił mandatu, który został zamieniony przez sąd na cztery dni aresztu.
Szokującą historię opisuje portal tvn24.pl. Straż Graniczna zatrzymała mężczyznę na lotnisku na podstawie decyzji Sądu Rejonowego dla Łodzi Śródmieścia.
Ten zamienił niezapłacony mandat za parkowanie w wysokości 100 zł na cztery dni aresztu. Mandat wystawiony został w 2019 roku.
Mężczyzna był w szoku. Nie mógł też zrozumieć, dlaczego kwoty należności nie zajął wcześniej komornik lub nie została potrącona z rozliczenia PIT-u. Nie było jednak zmiłuj i zamiast na wakacjach na Cyprze, wylądował na cztery dni w celi.
Portal tvn24.pl podaje, że bezwzględny areszt (bez możliwości zamiany na grzywnę) jest ostatecznością. Rzecz w tym, że w przypadku mandatów, które zostały przyjęte, ale nie zostały opłacone, nie można już liczyć na zajęcie komornicze lub pobranie należności z rozliczenia PIT.
Dlatego ważne jest pilnowanie terminów, odwoływanie się w odpowiednim momencie. Trzeba więc odbierać korespondencję z sądu. Problem w tym, że sądy czasami wysyłają pod zły adres, ale pismo i tak z automatu uważa się za doręczone.
Służby podają, że w sytuacji, gdy sąd zamienił niezapłacony mandat na areszt, danego obywatela może zatrzymać właśnie Straż Graniczna na lotnisku, może zostać wysłana do domu policja, a nawet można trafić za kratki prosto z kontroli drogowej.
Straż Graniczna podaje, że podobnych sytuacji jest kilka rocznie. SG musi respektować postanowienia ujęte w zleceniu i wsadza ludzi za kratki za niezapłacone mandaty.