
Tylko Konfederacja jest przeciwko dalszemu procedowaniu projektu ustawy o medycynie laboratoryjnej. – Typowa ustawa pisana w interesie jakiegoś lobby, drobnej grupy – ocenia Dobromir Sośnierz.
W Sejmie odbyło się w piątek pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o medycynie laboratoryjnej. Przedstawił go wiceminister zdrowia Piotr Bromber.
– Nowe regulacje dotyczą przede wszystkim wprowadzenia zmian w dostępie do zawodu diagnosty laboratoryjnego, który będą mogły uzyskać tylko osoby, które ukończyły studia wyższe na kierunku analityka medyczna – powiedział Bromber.
Wspomniał, że „w drodze procesu legislacyjnego wskazano na konieczność wprowadzenia okresu przejściowego, który będzie umożliwiał osobom po ukończeniu kierunków przydatnych do wykonywania czynności diagnosty laboratoryjnego uzyskania tytułu diagnosty laboratoryjnego”.
W sejmowej dyskusji poparcie ustawy zapowiedziały wszystkie kluby i koła, poza Konfederacją. KO i Lewica zapowiedziały dodatkowo złożenie poprawek.
Ustawa o medycynie laboratoryjnej. Dlaczego Konfederacja jest przeciwko?
Dlaczego przeciwko ustawie o medycynie laboratoryjnej jest Konfederacja? Z mównicy sejmowej wyjaśniał to Dobromir Sośnierz.
Ocenił, że „projekt ustawy ma domknąć dostęp do zawodu”. – Jest to klasyczny przykład, gdzie interes wąskiej grupy jest sprzeczny z interesem społeczeństwa a państwo popiera tę grupę – stwierdził Sośnierz.
– W czasie covida laboratoria przeżyły prawdziwe eldorado. Zatrudniali diagnostów często niemedycznych. Obsługiwali ogromną ilość badań. Do tego stopnia eldorado kwitło, że punkty wymazowe utrzymywały się z benefitów otrzymywanych od laboratoriów. Stawka dla jednych była za niska, dla drugich za wysoka, więc dzielili się stawkami. Cały chory system stworzony przez niekompetentnych PiS-owskich urzędników – gestykulował Sośnierz.
– W każdym razie diagności ściśle medyczni poczuli się zagrożeni tą ekspansją na stanowiska przez diagnostów niemedycznych i stąd mamy ustawę, która ma domknąć dostęp do zawodu – mówił.
Sośnierz nie ma wątpliwości, że zawężenie dostępu do zawodu spowoduje zmniejszenie konkurencji na rynku, co sprawi, że usługi będą droższe i gorsze.
Całe wystąpienie, w którym Sośnierz wytyka dziwne założenia ustawy, do obejrzenia poniżej.