
Rowery na minuty poniosły spektakularną klęskę w kolejnym mieście. W Łodzi jest ich 13, choć powinno być ponad 1,5 tys. Łodzianie płacą w podatkach za rowery miejskie dużą kwotę.
Łódzki Rower Publiczny powstał oczywiście z pieniędzy podatników. Jego utrzymanie miesięcznie wynosi ok. pół miliona złotych.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, 2 września w całej Łodzi na 152 stacjach było jedynie 13 rowerów. A powinno być 1520.
„Rowery całkiem zniknęły. Nikt nie wie dlaczego, a przecież należy się jakieś wyjaśnienie podatnikom, z których kieszeni idą na to pieniądze. Wychodzę na miasto i jedyne, z czego mogę skorzystać, to z walających się wszędzie hulajnóg” – mówił „Gazecie Wyborczej” pod koniec sierpnia jeden z łódzkich rowerzystów.
Operator twierdzi, że aż tysiąc rowerów jest aktualnie serwisowanych po dewastacjach. Nagminnie zdarzają się także kradzieże. Użytkownikom naliczane są kary, ich suma to obecnie 3,9 mln zł. Oczywiście wyegzekwować taką kwotę będzie niezwykle ciężko.
Efekt jest jednak taki, że miasto zamówiło konkretną usługę, płaci pieniędzmi podatników za nią 0,5 mln zł miesięcznie, a rowerów nie ma. Oj, przepraszamy. Jest ich 13 na obiecane 1520.