
Analizy, które dostajemy, mówią, że w IV kwartale zacznie się trend spadkowy inflacji – mówi we „Wprost” premier Mateusz Morawiecki. W I kwartale 2023 inflacja znowu zacznie rosnąć, bo będzie porównywana do I kwartału br., kiedy jeszcze była na niższych poziomach niż przed wojną na Ukrainie.
Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z „Wprost”, opublikowanej w poniedziałek, zapytany o to, „z czym jeździ do ludzi” w kontekście kryzysu energetycznego, rosnącej inflacji i spadających sondaży, odpowiedział: „Z tymi konkretami w temacie energii, inflacji i kryzysu, które już wprowadziliśmy w celu złagodzenia ich skutków”.
– Przedstawiamy to, co zrobiliśmy do tej pory, aby udowodnić wiarygodność naszego rządu, ale pokazujemy także kolejne propozycje na przyszłość. W szczególności te, które wiążą się z opanowaniem inflacji, dodatkami osłonowymi w związku z wysokimi cenami surowców energetycznych. Przedstawiam, w jaki sposób, na poziomie europejskim, możemy obniżyć ceny energii, bo to właśnie one są tym, co rzeczywiście ludzi dzisiaj najbardziej irytuje, denerwuje i niepokoi – stwierdził szef rządu warszawskiego.
Odnosząc się do inflacji Morawiecki wskazał, że analizy, które dostaje, „mówią, że w czwartym kwartale zacznie się trend spadkowy”.
– Ale uwaga, w pierwszym kwartale przyszłego roku inflacja znowu zacznie rosnąć. Bo będzie porównywana do pierwszego kwartału tego roku, kiedy jeszcze była na niższych poziomach niż przed wojną na Ukrainie – dodał.
Dopytywany, czy inflacja nie zacznie wzrastać przez dodatki osłonowe, które szykuje rząd, odparł: „My chcemy jednocześnie utrzymać wzrost gospodarczy i złagodzić skutki inflacji”.
– A w tym samym czasie zmniejszyć napięcia inflacyjne. To są trzy cele, które są ze sobą do pewnego stopnia niełatwe do pogodzenia. Ale właśnie na tym polega polityka – twierdził.