
Nie wyjście na przepustkę, nie robienie podkopu, nie przebieranie się w mundur strażnika, ale zupełnie prosty sposób jest teraz najpopularniejszą formą ucieczki z więzienia.
To po prostu pójście do pracy i niewrócenie do zakładu karnego. W ten sposób aż 255 więźniów wybrało wolność. To niemal o stu więcej niż w poprzednim roku. W tym samym czasie Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, ogłasza, że w 2017 roku nikt z więzienia nie uciekł „bo oddalenie się to nie ucieczka”.
„To już trzecia ucieczka u nas. Wyszedł w ciuchach roboczych, bez swojej kurtki, a mróz był okropny. Czyli miał wszystko zaplanowane.” – podejrzewa pan Darek (imię zmienione), który pracuje z więźniami. Firma zatrudnia 200 osób i od pewnego czasu korzysta z usług skazanych z pobliskiego zakładu karnego w Zarębie.
Czytaj też: Rodzina z piekła rodem. Syn i ojciec pracowali w kościele i brutalnie gwałcili nastoletnie parafianki
„Natychmiast po otrzymaniu informacji o samowolnym oddaleniu się osadzonego dyrektor zakładu karnego w Zarębie powołał grupy pościgowe, celem ujęcia osadzonego. Aktualnie jest poszukiwany przez policję”- mówi money.pl ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik SW.
Od 1 stycznia do końca lutego oddaliło się bez pozwolenia (bo tak oficjalnie nazywają się ucieczki) z miejsca pracy poza terenem jednostki penitencjarnej 32 osadzonych. 22 zastało zatrzymanych, czyli 10 dalej chowa się przed policją. I średnio co dwa dni jeden pracujący więzień ma ochotę na trochę wolności.
„Rok 2017 był pierwszym w historii III RP, kiedy z więzienia w Polsce nikt nie uciekł. I stało się tak, gdyż zwiększyłem nadzór nad groźnymi przestępcami” – mówi Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za więziennictwo.
Wiceminister podkreśla, żeby oddaleń z miejsca pracy nie mylić z ucieczkami z więzienia. „Oddalają się z miejsca pracy skazani za lżejsze przestępstwa, którzy pracują w systemie bez konwoju. W całym 2017 roku oddaliło się 0,2 proc. skazanych. Odsetek jest na stałym poziomie, choć liczba pracujących wzrosła o 50 proc. – Pod tym względem jesteśmy najlepsi w Europie.”
„Zawsze mogę nikogo nie wypuszczać poza zakład karny i nie będzie żadnych oddaleń. To wariant bezpieczniejszy dla mnie, ale gorszy dla państwa” – mówi.
„Plan Jakiego” polegał na tym, żeby odciążyć budżet więziennictwa przez prace więźniów, którzy w ten sposób mogą np. spłacać alimentacyjne zobowiązania.
Według Ministerstwa Sprawiedliwości „skazani przepracowali w skali kraju 4 mln 659 tys. roboczogodzin o wartości ponad 51 mln złotych” w 2016 r.
Źródło: Money.pl