
Opole przymierza się do zamknięcia izby wytrzeźwień. Wszystko przez rosnące w szalonym tempie koszty, będące następstwem kryzysu energetycznego, który to z kolei jest rezultatem m.in. zielonej polityki i „walki z globalnym ociepleniem”.
W związku ze wzrostem cen energii samorządowcy z całej Polski szukają oszczędności.
Podejmowane działania są przeróżne. To m.in. wyłączanie lub ograniczanie ulicznego oświetlenia nocą, niższe temperatury w budynkach administracji publicznej, wyłączanie iluminacji budynków czy czasowe zamykanie obiektów rekreacyjnych, np. basenów.
Opole zdecydowało się na innowacyjny krok. Jak przekazał Interii prezydent miasta Arkadiusz Wiśniewski, w najbliższych dniach zostanie zamknięta izba wytrzeźwień.
Ta jest bowiem kompletnie nierentowna. Choć nocka na izbie wytrzeźwień kosztuje kilkaset złotych, to w praktyce „ściągalność” rachunków jest znikoma. To sprawia, że „wytrzeźwiałkę” de facto utrzymują podatnicy. W Opolu jej roczne utrzymanie kosztuje 1,5 mln zł.
Działająca w ramach Miejskiego Ośrodka Pomocy Osobom Bezdomnym i Uzależnionym instytucja w Opolu ma więc swoje ostatnie dni.
– Najprawdopodobniej tym cięciom będzie podlegać choćby izba wytrzeźwień. Zadanie niby drobne, ale kosztujące budżet miasta 1,5 mln zł, którego w żaden sposób nie da się odzyskać. Jak mam mieć dylemat, czy gasić światło w szkołach, czy zamykać izbę wytrzeźwień, to wybieram tę drugą opcję – mówi Wiśniewski.