Eko, że hoho! Gigantyczna ilość litrów wody zużyta do ugaszenia elektryka [FOTO]

Do ugaszenia tego samochodu elektrycznego zużyto 45 tysięcy litrów wody. / Fot. Morris Township Volunteer Fire Company
Do ugaszenia tego samochodu elektrycznego zużyto 45 tysięcy litrów wody. / Fot. Morris Township Volunteer Fire Company
REKLAMA

W imię ekologii i rzekomej walki z globalnym ociepleniem władcy świata dążą do zmian chociażby w motoryzacji. Ziemię i ludzkość mają uratować samochody elektryczne, które podobno są „eko”. Jak bardzo są „eko”, widzimy przy próbie gaszenia elektryka. Strażacy z Pensylwanii zużyli ponad 45 tysięcy litrów wody. Wody, którą przecież z uwagi na eko trzeba maksymalnie oszczędzać.

Na drodze międzystanowej nr 80 w Pensylwanii w płomieniach stanęła elektryczna Tesla Model S.

REKLAMA

Strażacy, którzy zostali zadysponowani na miejsce pożaru, musieli zużyć aż 45 424 litrów wody do ugaszenia ognia. Tyle przeciętny człowiek nie zużywa przez rok.

Ze względu na obecną w elektryku baterię litowo-jonową gaszenie wymagało dodatkowych cystern. Pojazd non stop ponownie się zapalał i czasami płonął wręcz „spektakularnie”.

„Załogi polewały nieustannie samochód przez blisko dwie godziny, a bateria płonęła w tym czasie w zasadzie nieustannie. Utrzymywała się też bardzo wysoka temperatura” – czytamy w relacji strażaków.

Według lokalnych serwisów informacyjnych, przyczyną pożaru był przedmiot, który uderzył w dużą siłą w podwozie pojazdu i być może naruszył szczelność baterii lub innych elementów.

Płonące elektryki to duży problem, gdyż ugaszenie ognia – jak w powyższym przypadku – jest niezwykle trudne i czasochłonne. Wszystko z powodu zjawiska nazywanego „ucieczką termiczną”. Niekontrolowany wzrost temperatury powoduje uwalnianie toksycznych i łatwopalnych gazów. W praktyce wygląda to tak, że może nam się wydawać, iż pożar ugasiliśmy, a ogień za jakiś czas pojawia się w innej części pojazdu.

REKLAMA