Wiceszef MSZ o rozmowie Dudy z fałszywym Macronem. „Pan prezydent miał świadomość…”

Prezydent Andrzej Duda. Foto: president.gov.ua
Prezydent Andrzej Duda. Foto: president.gov.ua
REKLAMA

Wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PiS, Marcin Przydacz, był gościem w „Sednie sprawy” Radia Plus. Polityk twierdzi, że prezydent Andrzej Duda rozmawiając z osobą podającą się za Emmanuela Macrona zachował odpowiednią czujność i ostrożność.

We wtorek KPRP poinformowała, że doszło do połączenia telefonicznego prezydenta Andrzeja Dudy z osobą podającą się za prezydenta Francji Emanuela Macrona; po tym połączeniu Kancelaria Prezydenta niezwłocznie podjęła we współpracy z odpowiednimi służbami działania wyjaśniające. Teraz wiceminister MSZ Marcin Przydacz tłumaczył głowę państwa w radiu.

REKLAMA

Czytaj więcej: Znów to zrobił! Prezydent Duda rozmawiał z fałszywym Macronem. „Zorientował się” po siedmiu minutach [VIDEO]


Przydacz: „Pan prezydent miał świadomość…”

– Z całą pewnością to jest sytuacja, która wymaga wyjaśnienia przyczyn tego typu sytuacji. Na pewno to nie buduje pozytywnego obrazu ludzi, którzy odpowiadają, także w sposób techniczny za tego typu połączenia. Jak przysłuchiwałem się tej rozmowie, to pan prezydent się zorientował, że to nie jest Macron. Po drugie, pan prezydent miał świadomość i wielokrotnie przy różnych rozmowach, tajnych i jawnych, ewidentnie widać, że pan prezydent ma świadomość, że rozmawia przez linię otwartą. Nie było tam żadnych informacji, które byłyby w jakikolwiek sposób wrażliwe. To były informacje, które też były przekazywane publicznie – stwierdził Marcin Przydacz w rozmowie z Jackiem Prusinowskim w „Sednie sprawy” Radia Plus.

– Na pewno to jest sytuacja, która nie powinna się zdarzyć i nie można dopuścić do tego typu powtórki. To jest rzecz, która nie buduje na pewno prestiżu tych osób, które za to odpowiadają. Wiadomo, pan prezydent podnosi słuchawkę, jeżeli mówią mu, że ma odbierać telefon, to pan prezydent koncentruje się nad tym, co ma powiedzieć – dodał.

Orbán w szalu z grafiką „wielkich Węgier”. W ich granicach także część polskich ziem

REKLAMA