Amerykańskie media wzywają do ostrzejszych działań wobec Rosji. „Putin kpi sobie z Zachodu bo wie, że tamtejszym przywódcom brakuje determinacji”

REKLAMA

Bardziej zdecydowane stanowisko USA wobec Rosji i wymierzone w nią nowe sankcje to krok w dobrą stronę, ale do powstrzymania Moskwy przed kolejnymi aktami agresji wobec Zachodu potrzeba ostrzejszych posunięć – ocenia w piątek prasa amerykańska.

Stanowisko Białego Domu, który z W. Brytanią, Francją i Niemcami potępił atak Rosji na byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala w Londynie, oraz ogłoszone przez ministerstwo finansów USA sankcje wymierzone w Rosję „sygnalizują zmianę w tonie”, ale „jeśli nie stanowią zapowiedzi bardziej zdecydowanych posunięć, są niewystarczające” – ocenia „Washington Post” w komentarzu redakcyjnym.

REKLAMA

„WP” cytuje demokratycznego senatora Marka Warnera, który zauważył, że „niemal wszystkie podmioty i osoby objęte (…) (nowymi) sankcjami albo były nimi objęte wcześniej przez administrację (Baracka) Obamy, albo zostały już oskarżone o przestępstwa federalne przez specjalnego prokuratora (Roberta Muellera, prowadzącego dochodzenie w sprawie możliwych ingerencji Rosji w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku)”.

Gazeta podkreśla, że „same te działania nie zdołają odwieść prezydenta Rosji Władimira Putina ani od ingerowania w tegoroczne wybory w USA, ani od kontynuowania różnego rodzaju agresywnych ataków na Zachód”.

Czytaj też: Morawiecki znów to zrobił. Tym razem jego gafa uderzyła w Węgry. Rząd wzywa na pomoc kontrowersyjną firmę PR

„WP” proponuje więc, by USA nałożyły więcej sankcji na „rosyjskich oligarchów i innych bliskich współpracowników Putina” oraz „mocniej postarały się o finansowanie, dane wywiadowcze i innego rodzaju wsparcie dla państw chcących zabezpieczyć swe systemy wyborcze (przed zewnętrznymi ingerencjami)”. Zdaniem dziennika Trump powinien też „wyrazić pełne poparcie dla śledztwa (Muellera) w sprawie poczynań Rosji”.

„New York Times” z aprobatą ocenia w komentarzu redakcji potępienie zachowania Rosji przez Biały Dom, ale również wskazuje, że „tylko bardziej zdecydowana, zjednoczona odpowiedź USA i amerykańskich sojuszników z NATO powstrzyma Putina od dalszych haniebnych działań”. „Kary powinny sięgać głębiej i wiązać się z nałożeniem na bogatych ludzi Putina i ich rodziny sankcji w postaci np. zakazów wjazdu i zamrożenia aktywów, które dodatkowo zwiększyłyby nacisk na rosyjskiego przywódcę” – przekonuje.

„Putin (…) nie poniósł dotąd żadnej kary, albo okazała się ona niewielka, za dokonane akty agresji, w tym aneksję Krymu, destabilizację części Ukrainy i wspieranie reżimu (…) w Syrii. (Putin) nie przestanie, dopóki nie będzie wiedział, że USA mu się sprzeciwią i wraz z sojusznikami nałożą dotkliwsze sankcje finansowe i dyplomatyczne, by go okiełznać” – podkreśla „NYT”.

Czytaj też: Szokujący wywiad syna byłego premiera. „W zabójstwie Piotra Jaroszewicza widać kobiecą rękę. Zdziwiła mnie śmierć Solskiej”.

„Wall Street Journal” w komentarzu redakcji krytykuje słabą – w ocenie dziennika – reakcję Zachodu na dotychczasowe postępowanie Rosji. „Putin dokonał inwazji na Ukrainę, wsparł reżim syryjski, ingerował w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku, a w tym miesiącu ktoś w jego rządzie zatwierdził atak z użyciem broni chemicznej na brytyjskiej ziemi. Dotychczasowa odpowiedź Zachodu to odpowiednik tupnięcia nogą i publicznego wylewania żalów” – ocenia gazeta w komentarzu redakcji.

Także „WSJ” apeluje o „przejęcie aktywów i nieruchomości należących do Rosjan powiązanych z Putinem”. „Jego władza zależy od jego zdolności do wzbogacania swoich ludzi, a mają oni wszyscy pieniądze ulokowane za granicą, gdzie Putin lub jego następca nie może ich łatwo przejąć, gdy najdzie go na to ochota” – podkreśla.

„Putin kpi sobie z Zachodu, bo nauczył się, że tamtejszym przywódcom brak politycznej determinacji, by zareagować w znaczący sposób. Dopóki Zachód nie zagrozi jego finansom, Putin nie powstrzyma się od aktów agresji w przyszłości” – konkluduje „Wall Street Journal”.(PAP)

Zobacz też: Uprawiał seks z sekretarką na biurku, przy którym wcześniej była videokonferencja. Nie zauważyli włączonej kamery

REKLAMA