Okropne skutki propagandy, że „mieszkanie nie jest towarem, a prawem”

squat albański we Francji
"Dach nad głową jest prawem" - napis przy wejściu na squat w Valences Fot. FB
REKLAMA

Uznanie mieszkania za „prawo” skutkuje przyspieszeniem rewolucji i wywłaszczaniem właścicieli z ich domów. Lewica się tu po zasiedlanie pustych domów i tworzenie „skłotów”, które później są prawnie chronione, a procesy o wyrzucenie „dzikich” lokatorów ciągną się miesiącami i latami.

Lewica wręcz zachęca do „zajazdów” na cudze domy. W Aouste-sur-Sye, wiosce położonej niedaleko Crest (francuski departament Drôme), mieszkańcy odkryli ponaklejane na domach plakaty z hasłami typu „dom do zajęcia prze skłotersów”.

REKLAMA

Na rezydencjach w wiosce, umieszczano plakaty z hasłami takimi jak „squatt”, zachęcające do nielegalnego zajmowania mieszkań, o czym donosi dziennik „Le Dauphiné”. Takie „ogłoszenia” pojawiły się na niezamieszkałych domach lub letnich rezydencjach. Niektóre były zresztą dowcipne i kpiły z komercjalnych zachęt handlowych: „promocja, druga nieruchomość, wejdź i skłotuj”…

Mieszkańcom nie jest jednak do śmiechu. „Mam nadzieję, że uda nam się złapać sprawców” – mówił mer miejscowości Denis Benoit. Wezwania do naruszeń prawa własności mogą skutkować dużymi problemami w przypadku nielegalnego zasiedlenia domów.

Uciążliwe i długotrwale procesy, zniszczenia, a czasami dodatkowo niezapłacone rachunki za prąd, czy wodę. Dzicy lokatorzy doskonale znają przepisy i są instruowani przez lewicowe grupy jak przedłużać taki spontaniczny „najem”.

REKLAMA