Lista ukraińskich potrzeb po spotkaniu w Ramstein

Ukraińscy artylerzyści.
Ukraińscy artylerzyści. / Fot. PAP/Abaca
REKLAMA

Kijów od początku konfliktu śle prośby o dostawy broni, które zrównoważą potencjał Rosji. Dostawy nowego sprzętu ewoluują. Dla przykładu od wyrzutni rakiet Javelin, po obecnie systemy obrony powietrznej Patriot. Od Hummerów, po ciężkie czołgi bojowe Challenger 2. Od hełmów z demobilu po nowoczesne kamizelki kuloodporne.

W ostatnich dniach padło wiele obietnic. Hamulcowym pozostają Niemcy, ale np. Dania zapowiedziała przekazanie Ukrainie wszystkich swoich dział samobieżnych produkcji francuskiej „Caesar”, czyli dziewiętnastu sztuk.

REKLAMA

W perspektywie krótko i średnioterminowej widać wyraźne wzmocnienie potencjału Ukrainy. Główną rolę grają tu Stany Zjednoczone, które wysyłają dodatkowe wozy bojowe Bradley, czy transportery opancerzone Stryker (90 sztuk).

Kanada darowała 200 opancerzonych pojazdów Senator APC, ponadto kilka krajów zapowiedziało dostawę nowych dział artyleryjskich, w tym szwedzkich dział Archer i brytyjskich AS-90. Polska chce dać Leopardy, a na razie szykuje ostatnie egzemplarze zmodernizowanych czołgów postsowieckich T-72.

Zachodnie media zauważają, że „Polska, która dokonała już kolosalnego wysiłku, dostarczając Ukrainie ponad dwieście sześćdziesiąt radzieckich czołgów T-72, pragnie stworzyć koalicję narodów gotowych szybko dostarczyć do Kijowa sto Leopardów 2”. Dodają, że zmęczona czekaniem na decyzję Berlina, „może zdecydować się na działanie bez zielonego światła z Niemiec”.

Ukraina zgłasza zapotrzebowanie zwłaszcza na broń dalekiego zasięgu. Tutaj widać jednak wahania Zachodu, który obawia się przeniesienia wojny i ataków na terytorium Rosji. Stany Zjednoczone np. odmawiają dostarczenia ATACMS, czyli pocisków do Himarsów o zasięgu 300 kilometrów i ogromnej precyzji. Podsekretarz stanu USA ds. polityki obronnej Colin Kahl dał ostatnio do zrozumienia, że ​​jego rząd jest świadomy potrzeb Ukrainy w tym zakresie, ale rozmowy wciąż trwają.

Za to USA powinny dostarczyć Ukrainie inną potężną broń. Chodzi o odpalane z ziemi rakiety o małej średnicy (GLSDB), bardzo precyzyjne, o zasięgu 150 kilometrów. Jest to bomba o małej średnicy wystrzeliwana z ziemi produkowana przez Boeinga i Grupę Saab.

Trwa też wyścig zdolności produkcyjnych. New York Times ujawnił 17 stycznia, że ​​Waszyngton w dostawach na Ukrainę musi korzystać z zapasów znajdujących się w Izraelu lub w krajach Azji, które przewidziano na wypadek lokalnego konfliktu. Rosja sięga podobno po dostawy z Iranu, a nawet Korei Północnej.

Źródło: Korii.fr

REKLAMA