
Tomasz Komenda przesiedział 18 lat w więzieniu za zabójstwo 15-letniej Małgosi Kwiatkowskiej, którego nigdy nie popełnił. To wszystko przez nieudolność policjantów i prokuratorów. Już 4 dni po tamtej okrutnej zbrodni jeden z prawdziwych morderców był przesłuchiwany w sprawie jednak nie trafił do aresztu! Wiadomo było, że zbrodniarzy było dwóch a jeden, jak zeznali znajomi Małgosi, miał na imię Irek.
Od razu po odkryciu zbrodni jednym z ważniejszych podejrzanych był Ireneusz M. (43 l.) z sąsiedniej wioski. Irek był na tej imprezie z Małgosią. Podczas przesłuchania 4 stycznia 1997 roku ten zwyrodnialec szczegółowo opisał policjantowi, jak była ubrana.
– Jej skarpetki, które miała pod czarnymi rajstopami, były w czerwony wzór – zanotował w protokole z przesłuchania sierż. sztab. Wiesław W., ale dlaczego nie skojarzył, że skarpetki Małgosi mógł widzieć tylko gwałciciel, który ją rozbierał?
Ireneusz M. zeznał, że tamtej nocy był ubrany w kurtkę 3/4. Świadkowie potwierdzili, że jeden z mężczyzn widzianych z Małgosią pod dyskoteką nosił taką kurtkę.
Z zeznań Irka wynikało, że musiał mieć związek z zabójstwem, jednak po przesłuchaniu policjanci wypuścili go, a dopiero trzy lata później policja i prokuratura o zbrodnię oskarżyły człowieka, który im się przypadkowo napatoczył – Tomasza Komendę. Sąd dopełnił dzieła i skazał Tomka na 25 lat więzienia.
W 2017 roku specjalna grupa śledczych przeanalizowała ponownie dowody i zeznania świadków i stało się jasne, że to Ireneusz M. jest odpowiedzialny za gwałt ze szczególnym okrucieństwem i morderstwo Małgorzaty.
Ekshumowano ciało ofiary a badania potwierdziły, że to on był na miejscu zbrodni. Te same ekspertyzy doprowadziły do uwolnienia Komendy, wykazując, że nie miał on nic wspólnego z tą zbrodnią.
Źródło: fakt.pl