TSUE wyciąga ręce po polskie dzieci

Płaczące dziecko. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Płaczące dziecko. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
REKLAMA

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że polskie przepisy, które umożliwiają blokadę wydania polskich dzieci państwom członkowskim UE są niezgodne z unijnym prawem.

Mowa o przepisach, które obowiązują od 2022 roku. Dzięki nim prokurator generalny, rzecznik praw dziecka i rzecznik praw obywatelskich mają prawo wstrzymania (w praktyce na 2 miesiące) wykonania prawomocnego wyroku sądu dotyczącego wydania polskiego dziecka do innego państwa członkowskiego UE.

REKLAMA

To daje obu tym podmiotom czas na wniesienie skargi kasacyjnej, a sprawę przejmuje Sąd Najwyższy. Z kolei SN może tu zablokować wydanie dziecka zagranicznemu rodziców lub uznać wydanie dziecka, ale wtedy wymienione wcześniej podmioty mogą wnieść jeszcze skargę nadzwyczajną.

Kogo chroniły takie przepisy? Choćby dzieci Polek, które związały się z obcokrajowcami, a następnie z różnych przyczyn musiały uciekać przed nim z dziećmi do Polski.

TSUE twierdzi, że Polska łamie tu unijne przepisy poprzez spowalnianie całego procesu i uniemożliwianie dzieciom powrotu do zagranicznych rodziców.

Komisja Europejska wszczęła procedurę naruszeniową przeciwko Polsce w styczniu. Od tego czasu Polska ma 2 miesiące, żeby udzielić KE odpowiedzi.

REKLAMA