
W 1994 roku Lamara Johnsona, dziś 50-letniego Amerykanina, uznano za winnego morderstwa i skazano na dożywocie. Po 28 latach wyrzuty sumienia zmusiły prawdziwego mordercę do przyznania się do winy.
Johnsona oskarżono w latach 90. o zabójstwo Marcusa Boyda, który został zastrzelony przez dwóch zamaskowanych sprawców. pomimo tego, że mężczyzna miał alibi potwierdzone, na jego winę nie było twardych dowodów, a świadek, który go rozpoznał (jak się okazało, dostał za to pieniądze) wycofał się ze swoich zeznań – sąd i tak skazał go na dożywocie.
Amerykanin sądził, że już do końca życia będzie odsiadywał wyrok za niewinność. Niespodziewanie jednak wyrzuty sumienia dopadły prawdziwego mordercę – Jamesa Howarda. Co prawda odsiadywał on wówczas wyrok dożywocia za inne morderstwo, więc nie miał już nic do stracenia.
Howard przyznał się w 2022 roku, ale na finał sprawy Lamar Johnson musiał czekać aż do 14 lutego 2023 roku.
– Panie Johnson, dziękuję, jest pan wolny. Są walentynki, a ten moment jest historyczny — powiedziała prokurator Kim Gardner, która wnioskowała o uniewinnienie mężczyzny.
W sieci dostępne jest nagranie z momentu, w którym 50-latek dowiaduje się o tym, że opuści więzienie.

![Jaśkowiak obrzucony ciastem podczas sesji rady miasta. „Wotum nieufności Poznaniaków dla prezydenta” [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/Jaskowiak-100x70.jpg)






