
50 kobiet zostało w Austrii ukaranych grzywną za noszenie burki. Surowe prawo zaczyna działać i coraz mniej kobiet zasłania twarze w miejscach publicznych.
Nowe przepisy nakładające grzywnę na każdego kto w miejscu publicznym zasłania twarz obowiązują w Austrii od października 2017.
Wprowadzono je mimo ostrego sprzeciwu lewicy i muzułmanów. Surowe prawo, które w praktyce sprowadza się do zakazu noszenia burki zaczyna działać.
W ciągu pół roku 50 kobiet ukarano grzywną 150 euro. Większość kar nałożono w Wiedniu w ciągu pierwszych tygodni obowiązywania regulacji. Wiele ukaranych to lewicowe aktywistki, które prowokacyjnie zakładały burki i hidżaby.
Lewaczki i muzułmanki zachęcał do akcji algierski milioner Rachid Nekkaz, który ogłosił, że będzie opłacał grzywny za kobiety, które nie podporządkują się przepisom. Podobne akcje w Belgii i Francji kosztowały go 300 tysięcy euro.
W jednym z przypadków doszło też do aresztowania 17-letniej uczennicy, która zaatakowała nauczycielkę zwracającą jej uwagę iż noszenie hidżabu jest zakazane.
Teraz liczba ukaranych znacząco spada, co według ministra spraw wewnętrznych świadczy o skuteczności wprowadzonych przepisów. Jak się okazuje niektóre muzułmańskie rodziny nie chcąc się podporządkować i zdecydowały się na stałe opuścić Austrię.
Zakaz noszenia burek i nakryć twarzy obowiązuje już we Francji, Szwajcarii, Belgii i Holandii. Teraz po tym jak przepisy zdają egzamin w Austrii na podobne chce się zdecydować Dania.