Joe Biden chce anulować długi milionom studentów

Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles Źródło: Wikipedia
REKLAMA

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych dokonuje przeglądu pomysłu prezydenta, który chce anulować długi studentów. Rzecz jest ważna, bo prawie 43 miliony Amerykanów musi dziś spłacać pożyczki federalne zaciągnięte, gdy byli studentami. Średnio każdy z nich jest winien 36 000 dolarów.

W sumie chodzi o kwotę, która 1 bilion 630 miliardów dolarów, czyli więcej niż kredyty zaciągnięte w USA na zakup samochodów. Kredyty zaciągnięte na studia ciągną się latami, a nie po każdym kierunku, łatwo je spłacić.

REKLAMA

Od lat mówi się, że koszty szkolnictwa wyższego w Stanach Zjednoczonych są zbyt wysokie, a system kredytów federalnych jest wypaczony i finansuje czasami niewiele warte kierunki. Ceny studiów zaczynają się od 10 000 dolarów rocznie w najtańszych instytucjach publicznych, do ponad 60 000 dolarów na wysoko ocenianych uniwersytetach.

Ma to swoje konsekwencje. W ostatnich latach liczba studentów spada, część młodych ludzi woli obejść się bez dyplomu. Całkowita kwota kredytów studenckich prawie się potroiła w ciągu dwunastu lat, a każdego roku prawie milion absolwentów ma zaległości w spłatach długu.

W sierpniu Joe Biden postanowił zabawić się w „orędownika klasy uczącej się” i postanowił po prostu umorzyć część tego długu. Zapowiedział wykreślenie 10 000 dolarów z listy pożyczkobiorców, którzy zarabiają mniej niż 125 000 dolarów rocznie i 20 000 dolarów dla byłych stypendystów.

Kandydaci do ulgi złożyli 26 milionów wniosków. Biały Dom szacuje ogólny rachunek dla budżetu na około 400 miliardów dolarów. Pewne ulgi i zamrażanie spłaty kredytów forsował już Donald Trump. Donald Trump po raz pierwszy powołał się na ustawę z 2003 r. zwaną ustawą o bohaterach, która umożliwia zwolnienie od długu dla np. uczestników wojen.

Później były prezydent, a następnie jego następca kilkakrotnie odnawiali „zawieszanie” spłat, ale definitywne umorzenie części długu, o którym zdecydował latem ubiegłego roku Joe Bidena, idzie znacznie dalej. Ten pomysł został skrytykowany przez Republikanów, którzy oskarżyli administrację Bidena o przekroczenie uprawnień pod pretekstem pandemii i niegospodarne wydawanie pieniędzy podatników.

Sprawa toczy się od wtorku 28 lutego przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych, który ma ją rozstrzygnąć do końca czerwca. Specjaliści twierdzą, że decyzja nie koniecznie będzie na korzyść studentów…

Źródło: AFP

REKLAMA