Związkowcy urządzili Francuzom 'sądny dzień’. „Zrobimy wam 68…” [VIDEO]

Flaga CGT podczas obchodów 1 maja.
Flaga CGT Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Wikimedia, Derek Blackadder, CC BY-SA 2.0
REKLAMA

Blokady, strajki, marsze, a nawet „dzikie” wyłączenia prądu – tak wyglądał kolejny „dzień protestu” przeciw reformie emerytur we Francji. Niemal kompletnie sparaliżowany był transport publiczny, a ruch ma się unormować dopiero w środę, chociaż z bardzo ograniczonym np. ruchem metra paryskiego.

Strajkującym przypisano przynajmniej dwie „dzikie” przerwy w dostawach prądu na obszarze portu Capécure i centrum handlowego w Boulogne-sur-Mer w departamencie Pas-de-Calais. Strajkowało 33% nauczycieli.

REKLAMA

„Takiej mobilizacji społecznej nie widzieliśmy od co najmniej 30 lub 40 lat” – oceniał szef lewicowej partii Zbuntowana Francja Melenchon. Związkowcy spodziewali się na ulicach nawet ponad 2 milionów osób. I rzeczywiście, według nawet źródeł policji, w całej Francji na początku demonstracji pojawiło się około 483 000 demonstrantów. 31 stycznia, w poprzedni „dzień protestu” ich liczbę prefektury oceniały na 460 000. Oznacza to, że ruch protestów nie słabnie.

Prawie na całym terytorium zablokowano strefy przemysłowe, magazyny i składy paliw, do strajku przystąpiło kilka zakładów przemysłu chemicznego. Emmanuel Lépine, sekretarz generalny CGT Przemysłu Chemicznego, tłumaczył, że „wstrzymanie produkcji w branży chemicznej ma niewielki wpływ na społeczeństwo, ale ma duży na akcjonariuszy, a naszym celem jest zaszkodzić kapitałowi”. Taka logika związkowca…

Transparenty niesione w Paryżu nie dotyczyły tylko reformy emerytalnej, ale także „walki z globalnym ociepleniem” i spadku „siły nabywczej”. Na jednym z nich napisano – „wy dawajcie nam 64, my możemy wam 68”… 64 – to nawiązanie do nowej granicy wieku emerytalnego, 68 – do daty znanego w Paryżu buntu.

Rzecz jasna, nie mogło się obyć bez awantur i strać z policją. W Paryżu pierwszy gaz łzawiący użyto zaraz po godzinie 15 na Port-Royal. Wśród demonstrantów padły też hasła marszu na Senat, w którym obecnie trwają prace nad ustawą emerytalną. W marsz wplątali się lewaccy aktywiści „Czarnych Bloków” i awantury zaczęły się od niszczenia mienia i ataków na policję.

Awantury miały miejsce nie tylko w stolicy. W Lyonie CGT ogłosiło pojawienie się 50 000 demonstrantów, prefektura zredukowała tą liczbę o połowę, do 25 000. Atmosfera była jednak znacznie bardziej napięta niż 31 stycznia. W „użytek” poszły szczególnie krzesła z tarasów kawiarni, z których m.in. zrobiono barykady w pobliżu Place Bellecour.

W sumie protesty uliczne miały miejsce w co najmniej 320 ośrodkach. Rekordowa mobilizacja miała miejsce w Nantes. Na ulice wyszło 30 000 demonstrantów według prefektury i 75 000 wg związkowców. Mobilizowano się nawet w mniejszych ośrodkach regionu Loire-Atlantique, w Saint-Nazaire (14 000 osób), Châteaubriant (2400) i Ancenis (5500).

Następny dzień mobilizacji, według źródła związkowego, wyznaczono już na sobotę 11 marca. Poniżej demonstracja w Starym Porcie w Marsylii:

I blokada w Hawrze:

REKLAMA