Trump nie uległ stronnictwu wojny. Nadal chce wycofać wojska USA z Syrii

Donald Trump. Foto: PAP/EPA
Donald Trump. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Prezydent USA Donald Trump nadal chce wycofać wojska USA z Syrii, ale chce również sprawić, że syryjski prezydent Baszar el-Asad nie będzie mógł używać broni chemicznej przeciw cywilom – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders. Oficjalnie nadal nie wiadomo kto i jak dokonał tego ataku.

„Stało się teraz jasne, że Rosja pogwałciła swe zobowiązania do zagwarantowania, że syryjski program broni chemicznej zostanie zakończony” – oznajmiła Sanders.

REKLAMA

„Prezydent podkreślił, że Rosja i Iran ponoszą również odpowiedzialność za te działania, ponieważ Syria nie mogłaby przeprowadzić ataku chemicznego bez ich materialnej pomocy” – dodała.

Trump powiedział wcześniej, podczas posiedzenia jego gabinetu, że decyzję w sprawie reakcji na atak chemiczny we Wschodniej Gucie w Syrii może podjąć jeszcze poniedziałek wieczorem; dodał, że żadna forma retorsji wobec syryjskiego reżimu nie jest w tej chwili wykluczona.

Od ponad tygodnia Trump zapowiadał jednak, że w najbliższym czasie wycofa amerykański kontyngent z Syrii.

W czwartek „New York Times” podał, że Trump nakazał dowódcom wojskowym zakończenie amerykańskiej misji w tym kraju w ciągu kilku miesięcy.

Jak podaje CNN, republikański senator John McCain, szef senackiej komisji sił zbrojnych i od dawna przedstawiciel stronnictwa wojny, wydał oświadczenie, w którym napisał, że to właśnie deklaracja prezydenta na temat szybkiego wycofania wojsk z Syrii przyczyniła się do ataku na Wschodnią Gutę.

„Prezydent Trump w ubiegłym tygodniu zasygnalizował światu, że USA wycofają się przedwcześnie z Syrii. Baszar el-Asad i jego rosyjscy i irańscy sojusznicy usłyszeli to i ośmielony biernością Ameryki Asad przypuścił kolejny atak chemiczny” – napisał w niedzielę McCain.

Źródło: PAP

REKLAMA