Wybory samorządowe: Skok do przodu!

REKLAMA

W trakcie wyborów kandydat wolnościowej prawicy na prezydenta Warszawy, Janusz Korwin-Mikke, wg rozmaitych sondaży miał od 1,9 do 9 proc. poparcia. Ostatnie dwa sondaże, opublikowane w przedwyborczy piątek, dawały mu 4 oraz 5 procent. Można więc chyba z dużym prawdopodobieństwem trafienia zakładać, że jego ostateczny wynik, którego w chwili pisania tego tekstu jeszcze nie znam, zawiera się gdzieś pomiędzy tymi wartościami. Jeśli by tak rzeczywiście było, oznaczałoby to najlepszy wynik w historii startów wyborczych JKM.

Interesujący był zwłaszcza wynik sondażu SMG/KRC opublikowany w piątek 19 listopada, który dawał 5 proc. poparcia JKM a 4 proc. Romualdowi Szeremietiewowi. Jeśli taki wynik by się potwierdził, można by z tego wyciągnąć dwa wnioski. Po pierwsze: że poparcie Radia Maryja – a oprócz występów w RM Szeremietiew nie prowadził właściwie żadnej kampanii wyborczej – daje cztery procent głosów. Po drugie: że antyestablishmentowej prawicy udało się wspólnie uzyskać ok. 10 proc. głosów, co stanowi potencjał do wykorzystania.

REKLAMA

Podwojony wynik

Podczas poprzedniego kandydowania na prezydenta Warszawy JKM uzyskał poparcie poziomie 2,27 proc. – oddano na niego niecałe 16 tys. głosów. Z kolei podczas wyborów prezydenckich, przy znacznie większej frekwencji, 29 tys. głosów dało mu w stolicy średni wynik 3,2 procent. Obecny rezultat jest więc podwojeniem wyniku sprzed czterech lat oraz poprawieniem tego, który udało się uzyskać podczas wyborów prezydenckich w czerwcu.

Według sondaży, na dobry wynik mogli liczyć także kandydaci Ruchu Wyborców JKM startujący w Małopolsce. Kandydat na prezydenta Krakowa, Stanisław Żółtek, według sondaży SMG/KRC mógł liczyć na 3 proc. poparcia, ale jego lista do rady miasta już na 4 proc. – tylko o jeden punkt procentowy mniej niż SLD.

Powolny wzrost

Z założenia start Ruchu Wyborców JKM w tych wyborach miał być testem poparcia oraz sprawności struktur. Jeśli chodzi o poparcie, widać wyraźnie jego powolny, ale stały wzrost. W efekcie – o ile oczywiście ten wzrost się utrzyma, a warunki ku temu są – prawdopodobnie już wkrótce przekroczy magiczną barierę 5 procent. Podczas tych wyborów okazało się także, że inne organizacje prawicowe są w kryzysie i JKM jawi się obecnie jako jedyna alternatywa dla Jarosława Kaczyńskiego. Szczególnie jaskrawo widać było to w Warszawie, gdzie jeden z kontrkandydatów, startujący z komitetu będącego dziwną hybrydą jednej z frakcji UPR oraz Prawicy Rzeczpospolitej, uzyskał śladowe poparcie.

Nieco gorzej wypadł test struktur. Choć udało się uzyskać udział w wyborach do sejmików w ponad połowie okręgów, to w skutek interpretacji przepisów przez PKW Ruch Wyborców JKM nie otrzymał jednolitego numeru w całym kraju. Nie udało się także wykorzystać tego, że w np. w Warszawie w niektórych dzielnicach startowały tylko trzy komitety (POPiS i SLD), co jednak było sporą niespodzianką i świadczy o postępującym upartyjnieniu wyborów lokalnych.

Wybory już za 11 miesięcy

Wolnościowa prawica musi teraz stworzyć wspólny szyld, niekoniecznie partyjny, który zbierałby poparcie odpływające powoli od PO i znacznie szybciej od PiS. Jej postacią kluczową będzie JKM, którego odbiór wśród ludzi – co potwierdzają zgodnie wszyscy uczestnicy kampanii wyborczej – znacznie się poprawił; można nawet powiedzieć, że ocieplił. Należy także pilnie tworzyć struktury – zwłaszcza w tych miejscach Polski, które okazały się białymi plamami. Już teraz należy zbierać kadry ludzi, którzy wystartują w kolejnych wyborach.

Z ostatniej chwili: Według wstępnych wyników wyborów, Janusz Korwin-Mikke uzyskał 5,7% i zajął czwarte miejsce (więcej tutaj).

REKLAMA