(omawiana przez p. Korwin-Mikkego książka jest dostępna tutaj – kliknij, aby wyświetlić)
Byłem parę dni temu na promocji książki „KTO NAPRAWDĘ ICH ZABIŁ?” z nadtytułem: „Cała prawda o katastrofie smoleńskiej”. Oczywiście nikt normalny nie kupi, ani nie przeczyta takiej książki – ale ten tytuł jest obliczony nie na ludzi rozsądnych, lecz na oglądającą telewizję gawiedź, jest więc „rewolwerowy”. Nie poszedłbym więc na to – gdybym wcześniej nie otrzymał tej książki mailem w .pdf-ie, i nie przekonał się, że jest to całkiem rzeczowe dziełko. 90% z tego mogło być wydrukowane już w maju – ale w Polsce nikomu się nie śpieszy. PT Autorzy – pp.Krzysztof Galński i Piotr Nisztor – mieli więc masę czasu, by zgromadzić materiał. Książka zresztą jest cienka jak na wagę tematu – 186 stron.
Jest to po prostu kompendium tego, co ukazało się na ten temat – z krytyczną analizą Autorów. Bardzo rzeczową. Oczywiście nawet nie próbuje odpowiadać na pytanie „Kto zabił 96 dygnitarzy III RP?” – tylko przedstawia i rzeczowo omawia rozmaite hipotezy. Moim zdaniem: nie dociągając do końca. Jeśli omawia się (na objętość: po macoszemu) moją tezę, że jeśli (powtarzam: jeśli!) ktoś miałby interes w pozbyciu się JE Lecha Kaczyńskiego, to ludzie WSI – to omawiając (z należytym krytycyzmem) idiotyczną hipotezę, że „coś” wmontowano w samolot w zakładach remontowych w Samarze (idiotyczną – bo służby specjalne dokładnie prześwietliły samolot) dobrze byłoby zauważyć, że o wiele prościej byłoby właśnie służbom specjalnym „coś” wmontować przed startem z Warszawy! Nie przemawia za tym żadna materialna przesłanka – ale jest to jedyna hipoteza „spiskowa”, która nie jest kretyńska.
W sumie: dość obiektywne, niezbyt grube i niezbyt nudne kompendium. Ciekawa była dyskusja. Zakwestionowałem w niej podstawową tezę p.Galińskiego – brzmiącą: „Ktoś podjął złą decyzję”! Otóż, jeśli ktoś proponuje mi – za 150 zł – zawarcie następującego zakładu: rzucam monetą (sam rzucam, moją monetą – by uniknąć podejrzeń) i jeśli wypadnie Orzeł otrzymuję 300 zł, a jeśli wypadnie Reszka otrzymuję 100 zł – to zakład zawieram; i jeśli wypadnie Reszka godzę się ze stratą, ale nie mówię, że podjąłem złą decyzję!
W przypadku Smoleńska odpowiedzialność ponosi oczywiście śp.kpt.Arkadiusz Protasiuk – ale z tego nie wynika, że podjął złą decyzję! By to ustalić trzeba znać dwie rzeczy:
1) Ile dla śp.Lecha Kaczyńskiego było warte zdążenie na czas do Katynia? Bo, jak słusznie podkreślał w dyskusji p.Leszek Miller (i potwierdził p.Lech Wałęsa (czego zresztą byłem pewien – proszę sprawdzić!) w cytowanym przeze mnie tydzień temu wywiadzie) pilot zawsze pyta dysponenta o wskazówki. I Lech Kaczyński zapewne powiedział coś w rodzaju: „No, cóż: jeśli nie jest to zbyt ryzykowne, niech się Pan postara wylądować!” To mało precyzyjna wskazówka…
2) I teraz to ryzyko. Kapitan obniżył lot do 100 m, następnie do dopuszczalnych 80 m, następnie do dozwolonych przez wieżę 50 m… i najwyraźniej licząc, że już metr-dwa niżej zejdzie pod chmurę i zobaczy ziemię, zniżał się aż znalazł się na 20 metrach. Czy ryzyko było „za duże”? By to ocenić, trzeba by siedzieć obok pilota – i samemu być doświadczonym pilotem. Bo nie wystarczy „wiedzieć”, że samolot lecący na klapach po zwiększeniu ciągu jeszcze parę metrów przepada – to trzeba „czuć” całym ciałem, trzeba trzymać rękę na wolancie przez jakiś czas – bo to zależy jeszcze od ruchu i gęstości powietrza. Konkludując: ponieważ nie znamy ani wartości ryzyka, ani prawdopodobieństwa, mówienie o „winie” jest bez sensu. Efekt decyzji zwiększa prawdopodobieństwo, że była błędna – i tylko tyle można powiedzieć.
Nie można też zwalać odpowiedzialności na przyrządy. Jeśli TAWS drze się „Uwaga: Ziemia! Ciągnij w górę! W Górę! W GÓRĘ!”, a pilot spokojnie się zniża – to zamiast TAWSa mógłby równie dobrze mieć zegarek z kukułką. To, że sprawa prokuraturę przerosła – to oczywiste. Obawiam się, że polska prokuratura umie tylko łapać złodziei – i to tylko wtedy, gdy wartość ewentualnego przestępstwa nie przekracza miliona. Przy wyższych sumach albo usiłuje zarzucać „niegospodarność” tam, gdzie jej nie ma – albo odwrotnie: uważa, że jak ktoś ukradł 10 milionów to już nie jest złodziej, tylko polityk, albo wybitny działacz gospodarczy.
Śledztwo, w którym pojawiają się: prezydent FR i premier RP, a cały Naród patrzy na ręce – powoduje, że prokuratura staje się nerwowa i nieśmiała. Ja bym poprosił o pomoc prokuratorów ze Szwajcarii, Niemiec i Anglii… mają więcej odwagi – i otrzaskania. P. Leszek Miller twierdził, że nowych samolotów nie kupowano, bo bano się oskarżeń o rozrzutność. Zwróciłem uwagę, że gdybym kupował sobie samochód za pieniądze podatnika, to jeździłbym po drogach czołgiem z napędem odrzutowym…. Król kupuje samolot z własnych pieniędzy, uszczuplając tym zakupem swoje możliwości finansowe – i nie ma problemu. Tu jednak wydaje się pieniądze publiczne – i pewna oszczędność jest wskazana. Ja spiesząc się na spotkanie z ukochaną kobietą mogę jechać trochę za szybko i zginąć; rocznie na drogach Polski ginie 5000 osób. Dlaczego czasem nie mieliby ginąc i prezydenci??? Oczywiście: muszą być bardziej bezpieczni – ale w granicach rozsądku.
Ważne jest co innego: pilot wojskowy za „rozsądne” uważa znacznie większe ryzyko, wojskowy wie, że w razie potrzeby może zginąć; pilot, który nie umie polecieć brawurowo, to zły pilot! Pilot cywilny uważa za „rozsądne”ryzyko znacznie mniejsze. Dlaczego w takim razie VIPy latają samolotami pilotowanymi przez wojskowych – a nie przez pilotów po 10 latach stażu w lotnictwie cywilnym, z wyrobioną opinią ludzi solidnych aż do bólu?
Sprawa właściwie ostatnia: czy w śledztwie chodzi o wykrycie, jak to się stało – czy o o formalne zwalenie winy na kogoś? Bo jeśli mojemu kierowcy zabiorą prawo jazdy, a ja mając ważny ładunek proszę go, by go zawiózł do Wrocławia, a on po drodze ma wypadek – to „mamy winnego”: prowadził bez prawa jazdy. Ubezpieczenie nie wypłaci odszkodowania. Ale, oczywiście, kierowca przez to, że poprzedniego dnia zabrano mu prawo jazdy nie prowadzi ani o iotę gorzej, niż poprzedniego dnia – i ten fakt nie ma wpływu na wypadek!
I jedno pytanie, którego nie zadałem: dlaczego Rzeczpospolita nie płaci godziwych odszkodowań? Takich, jakie zapłaciłaby np. „Lufthansa”, gdyby rozwalił się jej samolot. Tu154M był własnością RP, lot organizowała III RP – a proszę zobaczyć, jak mało otrzymały rodziny tych, którzy nie byli wysoko w hierarchii VIPów…?
źródło recenzji: blog korwin-mikke.pl
książka do kupienia: tutaj (kliknij, aby wyświetlić)
wybrane teksty dotyczące katastrofy smoleńskiej opublikowane na nczas.com:
● Leszek Szymowski: Smoleńsk. Historia amatorskiego wideo
● Wojciech Grzelak: O rosyjskiej milicji w kontekście Smoleńska
● Stanisław Michalkiewicz: Tragedia, obłuda, znak
● Tomasz Sommer: Korespondencja z Egiptu. Smoleńsk i pył
● Adam Wielomski: Koniec tragicznego lotu
● Janusz Korwin Mikke: Smoleńsk. Przypadek czy sabotaż?