Jak Obama zdenerwował Ukraińców. Kijów wściekły

B. Prezydent USA Barack Obama. / foto: Pixabay
REKLAMA

Rosjanie szeroko cytują byłego prezydenta USA Baracka Obamę. Ten przedstawił swoją ocenę wydarzeń z 2014 roku dotyczących aneksji ukraińskiego Krymu. W rozmowie z CNN, Obama stwierdził, że Ukraina w 2014 roku „nie była tą Ukrainą, o której mówimy dzisiaj”.

Dorzucił, że na Krymie „istniała pewna sympatia dla poglądów reprezentowanych przez Rosję” i działo się to w „nawet Radzie” Ukrainy. Obama bronił też postawy Merkel, która otworzyła szeroko Niemcy na współpracę z Moskwą. Pośrednio bronił też swojej wcześniejszej idei „resetu” z Rosją.

REKLAMA

„Zarówno ja, jak i Merkel, którą bardzo szanuję, musieliśmy zaangażować wielu europejskich polityków, którzy w tamtym czasie panikowali, aby nałożyć sankcje i uniemożliwić Putinowi kontynuowanie inwazji na Donbas i resztę Ukrainy. Biorąc pod uwagę etap, na którym była wtedy Ukraina i jakie były nastroje w Europie, utrzymaliśmy linie. A dopiero potem pojawiło się poczucie ukraińskiej tożsamości, odrębności od Rosji i determinacja Ukrainy, by wypędzić okupantów” – snuł swoje politologiczne wywody b. prezydent.

Rosjanie znaleźli w wypowiedziach Obamy alibi dla inwazji i zajęcia Krymu. Jednak atakują hipokryzję Zachodu, bo według nich „porozumienia mińskie miały tylko dać czas na dozbrajanie Ukrainy”.

Niezależnie od tego, wypowiedzi Obamy nie spodobały się i w Kijowie. Ukraińskie media określiły wypowiedź Obamy jak skandaliczną. Doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak zarzucił Obamie „legalizowanie” rosyjskiej okupacji terytoriów Ukrainy.

REKLAMA